W ostatnim czasie możemy obserwować festiwal zamordystycznych projektów prawnych motywowanych, jak zwykle w takich przypadkach, względami bezpieczeństwa. Projekty te uderzają w filary naszej wolności. Sejm zajmował się ostatnio dwoma z nich.
I. Wolność zgromadzeń
Mam prawozabierania głosu w istotnych dla mnie sprawach. Wolność zgromadzeń i manifestowania mych poglądów pozwala mi dotrzeć do opinii publicznej oraz pośrednio wpływać na mechanizmy decyzyjne. Jeśli czynię to bez przemocy, mam prawo do pewności, że władza, rozumiejąc, jak ważny jest to mechanizm zapobiegania tyranii, będzie mnie chronić a nie atakować.
Pod koniec czerwca br Sejm, na wniosek Prezydenta, uchwalił nowelizację prawa o zgromadzeniach. Wydłuża ona, m. in. wymóg rejestracji zgromadzenia z trzech do sześciu dni. We wniosku rejestracyjnym trzeba będzie obecnie wskazać datę, miejsce i godzinę rozpoczęcia, czas trwania, liczbę uczestników, trasę przemarszu, wskazując miejsce rozpoczęcia i zakończenia manifestacji. Przepis nakłada obowiązek ustanowienia przewodniczącego zgromadzenia oraz nadaje możliwość nakładania na manifestantów kar finansowych do 10 tys. złotych (przeniesienie ciężaru pokrywania szkód nawet poza granice umyślności). Ustawa, daje władzy samorządowej możliwość zakazania praktycznie każdego zgromadzenia organizowanego w miejscu publicznym, wystarczy że prezydent miasta lub wójt przedstawi jeden z kilku gotowych argumentów. Przeciw ustawie protestowali zgodnie Kaczyński i Palikot, Fundacja Helsińska i kilkadziesiąt organizacji NGO. Publicyści do Warzechy do Lisa krytykowali ją frontalnie. Żakowski pisał w jej kontekście o białorutenizacji prawa. Nie powielam tu, moim zdaniem w większości trafnych,argumentówprzeciwnych ustawie. Znaleźć je można w podłączonych linkach. Nie przekonały one wszakże liderów PO i PSL. Nowelizacja została uchwalona głosami wszystkich, co do jednego suwerennych posłów koalicji rządowej. Czy jest możliwe, że żadna z tych ponad dwustu głosujących osób nie miała wątpliwości w stosunku do stanowionego właśnie przepisu?
Można ponadto wyrazić zdumienie, że środowiska polityczne, które jako model działania przyjęły dostosowywanie prawa krajowego do standardów unijnych nawet wówczas, gdy jest to niekorzystne dla naszego kraju, w tym przypadku przepisami i zwyczajami europejskimi postanowiły się nie przejmować.
II: Ochrona zdrowia
Sam decyduję co jest dla mnie dobre, a co złe, w kwestii mojego zdrowia. Rozumiem, że czasem zdarzają się stany wyjątkowe; wojny, wielkie migracje i epidemie, które ograniczają tę wolność. Jednak nawet wówczas powinienem mieć pewność, że osoby, które mają nade mną władzę nie okłamują mnie w tych ważnych kwestiach oraz, że system prawny skutecznie wyeliminuje ewentualnych oszustów oraz nieudolne instytucje, traktując złą wolę w tym obszarze z wyjątkową surowością.
Jesteśmy świeżo po kilku spektakularnych kompromitacjach systemu opieki zdrowotnej. Dwa lata temu doszło do jednego z największych międzynarodowych skandali finansowych, jakim było fałszowanie danych medycznych i epidemiologicznych przez firmy farmaceutyczne i związanych z nimi polityków w związku z rozprzestrzenianiem sie wirusa A/H1N1 (świńskiej grypy). Media, które już dawno porzuciły swój etos, stając się elementem władzy, przyjęły rzecz na wiarę. W głównych światowych mediach nie przedstawiano licznych przecież głosów, że rzecz jest wyłącznie projektem finansowym i z faktycznym zagrożeniem związek ma nikły. Doszło do pandemii paniki przed epidemią choroby. Przekręt się powiódł, osoby i instytucje weń zamieszane pozostały bezkarne, a zatem oczekiwanie na kolejne projekty tego typu nie jest chyba bezpodstawne. Przy okazji warto przypomnieć, że Polska jako jeden z nielicznych krajów szczęśliwie nie wydała wówczas milionów na szczepionki (choć min. Kopacz testowała możliwość odkupienia ich od Szwecji).
W tej atmosferze przygotowywana jest zmiana Ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Dokument ten; ustanawia obowiązek szczepień ochronnych dla dorosłych mieszkańców Polski (dotychczas objęte tym obowiązkiem były tylko dzieci), przenosi obowiązki w zakresie ogłaszania epidemii i nadzorowania walki z nią z Ministra Zdrowia na Głównego Inspektora Sanitarnego, działającego już w systemie unijnym. Zgodnie z prawem, nie będę więc mógł uniknąć szczepienia, o którym wiem, że jest dla mnie szkodliwe i to nie tylko w czasie ogłoszonej epidemii, ale także w zwykłym okresie. Prawo do decydowania o moim zdrowiu i życiu – a jest to prawo naturalne – zostanie mi odebrane. Odebrane zostanie też prawo mojego rządu (jaki by on tam nie był) do decydowania o tym jakie szczepionki kupować, od jakiej firmy i w jakich okolicznościach. Budżet resortu zdrowia, stanie się więc iluzją. Gdyby ustawa w takiej wersji, jak jest proponowana obecnie, obowiązywała dwa lata temu, teraz, podobnie jak, inne kraje, za kolejne miliony utylizowalibyśmy niepotrzebne i przestarzałe szczepionki.
Ustawa wprowadza absolutną władzę Sanepidu. Instytucja ta praktycznie pozbawiona zostanie skutecznej kontroli, zarówno społecznej (niejawne dane), jak instytucjonalnej. Dysponować będzie ogromną wiedzą na temat każdego obywatela i historii jego chorób (system Sentinel), a także środkami przymusu (policja działać będzie bezpośrednio na jej wniosek). Sanepid stanie się de facto kolejną służbą specjalną.
Tyle wolności zostanie nam odebrane, ile pozwolimy sobie odebrać. Historia uczy wszakże, że wolnośćraz odebrana ekstremalnie rzadko zwracanajestbez rozlewu krwi.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)