Jak powszechnie wiadomo WSI zostały już dawno zlikwidowane, a coś czego nie ma nie może mieć wpływu na życie publiczne. Wiadomo także, że kandydujący dziś na prezesa PZPN pułkownik Edward Potok, nie jest absolwentem żadnego tam drezdeńskiego Militärische Versuchszentrum, czyli enerdowskiej szkoły szpiegów. Naturalnie, że nie jest, przecież sam tak twierdzi. Czy ktoś z własnej woli zataiłby dyplom jednej z najlepszych, w swojej dziedzinie, światowych uczelni? Niby po co? Zresztą nie tylko przecie WSI nie istnieje, jak się okazuje, nie ma też żadnego NRD, wystarczy spojrzeć na mapę. Test kartograficzny potwierdza zatem prawdomówność pułkownika Edwarda Potoka. Tylko, czy bez takiego dyplomu pułkownik Potok jest wystarczająco dobrym kandydatem do sprawowania nadzoru nad tak dochodową dziedziną jak piłka nożna? Można w to wątpić.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)