Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski
124
BLOG

Czy istnieje życie pozamundialowe?

Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski Społeczeństwo Obserwuj notkę 0

 

 

Zdania, na tak postawione pytanie, są podzielone. Ja podejrzewam, że może nawet jakoś tam istnieje, lecz jego sens jest nieokreślony. Już niebawem będziemy mieli okazję samodzielnie zmierzyć się z tą zagadką i odczuć jej rozwiązanie na własnej skórze. W tym roku dyskomfort nagłego odstawienia od transmisji osłabi nam co prawda jeszcze mundial siatkarski, niemniej pytanie, jak i po co żyć bez mistrzostw, staje się z dnia na dzień coraz bardziej aktualne.

Mój organizm już zdążył uzależnić się już od Mundialu niczym od heroiny. Nawet dwa dni bez piłki przed półfinałami odczuwam boleśnie. W niedzielę o osiemnastej ręka sama zaczęła szukać pilota, a przecież w „zwykłym okresie” telewizję oglądam sporadycznie. Mimo, że od zaległej roboty twardy dysk komputera aż rzęzi, ja, jak dziki zwierz w klatce, niespokojnie i bez celu kręcę się po pokoju nie mogąc skupić się ani na chwilę. Biegam do lodówki, by przypomnieć sobie bolesną prawdę, że to nie pora karmienia… bez dwóch zdań jestem „na mundialowym głodzie”. Odzwyczajanie się od przeżywanych regularnie silnych emocji to bolesny proces, który w ostrych przypadkach powinien być realizowany klinicznie, tak przecież się postępuje z innymi nałogami. W okresie „detoksykacji” będziemy bowiem podenerwowani i zdekoncentrowani, możemy zawalić jakiś ważny kontrakt lub zniszczyć i tak nadszarpnięty wielogodzinnymi transmisjami związek. Pomundialowa odbudowa relacji rodzinnych, koleżeńskich i służbowych będzie musiała jakiś czas poczekać, by nie stało się tak jak w humoresce Arta Buchwalda o odzwyczajaniu się od palenia – odtwarzam z głębokich zasobów pamięci, troszkę zmyślając i być może mieszając dwa różne dialogi:

 

- Cześć John, jak się masz, jak tam Mery?

- Jaka Mery?

- No, …takie jest imię twojej żony, nieprawdaż.

- Ach ta! Cóż, już nie jesteśmy razem, okropnie mnie denerwowała

-A jak dzieciaki?

-Dzieciaki?

-Przecież masz dzieci.

-...Faktycznie, mam jakieś dzieci. Dawno się z nimi nie widziałem.

-Jak to, nie widujesz się z dziećmi?

-Wstrętne bachory, były tak irytujące na małej przestrzeni.

-Twój dom, o ile pamiętam, jest całkiem spory.

-Nie ten nowy, sąd kazał mi się wyprowadzić po tym jak zacząłem strzelać do wazonów w salonie i omal nie udusiłem kota.

-A może, dla odmiany, jakieś dobre wiadomości?

-Jasne, wiesz, nie palę już od dwóch miesięcy, szesnastu dni czterech godzin, dwudziestu pięciu minut i prawie w ogóle o tym nie myślę.

Pomysły, jak przetrwać okres piłkarskiego „głodu” i wrócić do życia (jeśli ono faktyczne gdzieś przetrwało) są rozmaite. Bardzo pragmatyczne jest zastąpienie jednego nałogu jakąś łagodną formą innego. Istnieją rozmaite substancje, jak np. alkohol, które także dają efekt euforyczny, a skutki społeczne ich zażywania są mniej dotkliwe od futbolu (wystarczy porównać koszt wybudowania Stadionobasenu Narodowego i izby wytrzeźwień na Kolskiej). Są tacy, którzy próbują zwalczyć ów głód, samemu rozpoczynając, amatorską z oczywistych względów, karierę futbolową. Zakładają w tym celu drużyny, organizują jakieś dziwaczne ligi szóstek lub siódemek. Jest to, rzecz jasna, działanie chwalebne, ale przypominam, że mamy połowę roku i NFZ wykorzystał już zapewne pulę pieniędzy na tegoroczne zmagania z chorobami i kontuzjami obywateli RP. Przyjmując własno…nożne kopanie futbolówki, jako rodzaj terapii, możesz więc kolego-kibicu pozostać sam na sam ze swą urwaną nogą. Ponadto, gdy teoretycy, nawet najlepsi, zaczynają zajmować się praktyką, niemal zawsze kończy się to katastrofą. (por. działania polityków w gospodarce).

Co zatem robić? – Dzieci rób, jak nie wiesz co robić – odpowiedział Laskowik Smoleniowi w nieśmiertelnym kabarecie. No właśnie, dzietność w społeczeństwie mamy słabą, a jakoś te związki po Mundialu w końcu trzeba będzie ratować.

Polecam się: Dariusz Kozłowski. Cała Nadzieja w korupcji. Felietony i rysunki. Łomianki, Wydawnictwo LTW, 2013, s. 208. Zamówienia: http://www.ltw.com.pl, tel. +48 22 751 25 18 Drodzy komentatorzy, na tej stronie zwalczam przejawy braku szacunku dla bliźniego. Szacunek jest ważny skoro nie umiemy kochać. Myślenie grupowe i partyjnictwo - niemile widziane. Zapraszam wszystkich z ambicjami do suwerenności. Arnold i Polinezja Etiopskie drogi: Odcinek 1 Odcinek 2 Odcinek 3 Odcinek 4 Odcinek 5 Odcinek 6 Odcinek 7 Odcinek 8 Odcinek 9 Odcinek 10 Odcinek 11 Odcinek 12 Odcinek 13 Odcinek 14 Odcinek 15 Odcinek 16 Odcinek 17 Odcinek 18 Odcinek 19 Filipiny: Ania i Józef, czyli seks w małe wiosce Grobowce z pełnym wyposażeniem Synkretyczny taksówkarz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo