Podejrzałem, że ten lewak Kurkiewicz zainicjował bardzo ciekawą debatę wśród komentatorów Salonu (zwłaszcza tych bardziej wysublimowanych) na temat sztuki baroku, więc ja może też o sztuce. Nie wiem dlaczego takie tematy jak Bach, wywołują tak gwałtowne reakcje, ale to dobrze - znaczy, że naród mamy muzykalny. Kurek, pamiętaj: cierpisz te wszystkie zniewagi za sztukę i chwała Ci za to!
Jak też o sztuce wysokiej chciałem, choć w wykonaniu kurdupla (to się zdarza). W przeddzień naszych wyborów samorządowych, w chwili gdy pan Kazimierz się pocił z nerw, a pani Hania też z nerw, bo jeszcze nie wiedziała, że wygra, jeden mały Brazylijczyk dokonał cudu. Jeśli ktoś jeszcze tego nie widział, to proponuję obejrzeć w wersji arabskiej tutaj http://www.youtube.com/watch?v=AtF1QRUiXP8
No i co? Jeśli ktoś to jeszcze czyta, to znaczy, że rozumie, iż obcował z pełnią. Są bramki piękne (Maradona w meczu z Anglią z 86 – druga ma się rozumieć) i niezrozumiałe z punktu widzenia fizyki (Roberto Carlos z wolnego z Francją w 97) i gole beznadziejne (wszystkie gole Gerda Mullera i większość Linkera) i jest kilka albo kilkanaście kategorii goli, a potem, bardzo daleko potem jest to, co zrobił w sobotę Ronaldinho.
Kataloński dziennik „Sport” dał na okładce satelitarne zdjęcie ziemi krążącej w przestrzeni kosmicznej z wpisaną w nią postacią Ronaldinho: nogi nad głowa, piłka jak rakieta odlatująca gdzieś tam, a nad nią podpis: „Najpiękniejszy gol na świecie”. Nie wiem czy najpiękniejszy, porównywanie niektórych bramek Maradony, Pelego, Ronaldinho jest - Kurkiewicz na pewno się zgodzi - jak porównywanie Wariacji Goldbergowskich Goulda, Perahii, albo, na ten przykład, Jacquesa Loussiera (naprawdę fajny jazz), ale to było na pewno coś niezwykłego.
Najbardziej zazdroszczę obrońcy (Pascal Cygan), którego Ronaldinho ograł i bramkarzowi (Mariano Barbosa), który przyznał po meczu, że rzucił się tylko tak dla porządku, bo i tak nie wiedział gdzie jest piłka. Przynajmniej załapali się na zdjęcie, które będzie pokazywane przez lata.
Ronaldinho nie zazdroszczę, podobnie jak Bachowi. To dopiero byłby przejaw arogancji.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)