[Zaznaczam, że nie chodzi mi tu już o sprawę samego Rajdu Wilków. To zjawisko, które opisuje, trwa od kilku lat...]
Jakoś się przyzwyczaiłem do antysemickich imbecyli. Wiadomo, nic nie jest groźniejsze niż ŻYD!
Dziwi mnie co innego. Że są dziś ludzie, którzy publicznie bronią a nawet sympatyzują z bojówkami, które afiszują się uwielbieniem dla ideologii, która wymordowała miliony Polaków i zniewoliła nasz kraj na dziesięciolecia. Że są gotowi bronić ludzi wielbiących Stalina, jednego z największych morderców w dziejach świata... są gotowi sympatyzować z oddziałami militarnymi państwa, które nam oficjalnie grozi... które urządziło nam Smoleńsk (nie mówię tu o samej katastrofie, ale o wszystkim co działo się potem...).
To jest novum.
A chyba najbardziej bolesnym jest to, że tacy ludzie nazywają sami siebie chrześcijanami i prawicą.
Przecież to po prostu neosowieci...
Ciekawym jest skądinąd to, że często ci sami, co tropią banderyzm w każdej filiżance kawy, nie mają jednocześnie kłopotów z flagami Stalina i ZSRS...
Powiecie, że tacy ludzie na prawicy, to krzykliwy, agresywny margines...
Macie rację. Ale kiedyś bali się ujawniać z poglądami, które do tego stopnia plują na nasze ofiary, na naszą historię i bohaterów. A teraz całymi setkami trollują na fejsie, a ich poglądy, tfu, bełkot, staje się pełnoprawnym zjawiskiem w debacie internetowej.
Nie powinno się tego bagatelizować.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)