Stało się. Na świat przyszedł człowiek. Mój człowiek. Moje dziecko. Moja córka. To jest jakieś dziwne, fantastyczne uczucie. 9 miesięcy przygotowań i nagle jest. Kompletnie bezbronna istota. W krzyku, wyciu, skowycie. Jak to jest, że człowiek jest tak podniecony przyjściem potomka, kolejnego człowieka? Przecież ten nędzny padół jest tak odpychający, że ta radość aż dziwi. Ja cieszę się niesamowicie. Fantastyczne uczucie.
Moja kobieta? Matka mojego dziecka? Podziw niesamowity. To, jak to wszystko zniosła napawa mnie cholernym optymizmem. Taki ból, takie przeżycia i wszystko jest już po. Duma rozpiera mnie niesamowicie. Znieśliśmy to wszystko dzielnie. Znieśliśmy? Ona zniosła. Ja tylko stałem obok i przeżywałem to w sobie. Czy miałem pojęcie o tym co ona przeżywa? Skądże. Ból mogłem wyczytać tylko na jej twarzy.
„Byłeś dzielny” – powiedziała do mnie.
Ja byłem dzielny? O ironio! Słowa utknęły mi w gardle. To jaka ty byłaś. Nieprawdopodobne. Mężczyzna chyba nie potrafiłby urodzić dziecka. „Silna płeć” mówi się. Gówno prawda. Lekka grypa i leży jeden z drugim krzycząc o końcu świata. Taka jest niestety, smutna prawda o silnej płci. A Rambo czy inny Thorgal tego nie zmieni.
Dobra, dość tej ckliwości. Córa moja na świat przyszła. Świat okrutny, gówniany, z kurewskimi zasadami. Ale tak sobie myślę, że w bólu się narodziłaś (bo takie narodziny to ból musi być cholerny dla dziecka), matka w bólu cię powiła, to niewiele mi pozostaje, jak w bólu cię wychować. Mój to będzie ból, bo na mnie kolej chyba przychodzi, żeby gówno tego świata na siebie przyjąć i z siebie potem otrzepać, niźli dziecko dać zbrukać. Bo dla mnie ten świat to strasznie nędzny jest, ale ta córka to taki promyk światła i pozytywu, że opanować się nie mogę. Kończę ten wywód bo już pora chyba. Pozdrawiam wszystkich serdecznie bo serdeczny niezmiernie nastrój mój :D


Komentarze
Pokaż komentarze (18)