Komentujący razem z Mateuszem Borkiem Andrzej Iwan tuż przed przerwą rzekł, że spodziewał się trudnego sparingu, ale ten mecz go zaskoczył. I to jest chyba sedno sprawy bo podejrzewam, że nie tylko on zakładał taki sparing, ale pewnie co najmniej połowa skłądu Wisły. Może przesadzam, ale takie odnoszę wrażenie. I dopóki nastawienie polskich drużyn w pucharach się nie zmieni, to nie będziemy lepsi od drużyn choćby z Estonii, tylko będziemy toczyć równe boje. Może i będziemy lepsi, ale o jedną bramkę w dwumeczu. Cóż, dobre i to.
W przerwie Bożydar Iwanow, Mirosław Szymkowiak, Franciszek Smuda i mój ulubiony Roman Kołtoń toczyli sobie ciekawe pogawędki o eliminacjach ligi mistrzów. W tonie raczej pewnym, że Levadię Talinn Wisła przejdzie. Zastanawiałem się skąd ta pewność bo na pewno nie z doświadczenia. Z przyzwyczajenia prędzej. Ciężko nam wciąż uwierzyć, że niestety, nasz klubowy futbol niewiele różni się od tego z Estonii, Litwy czy Czarnogóry. Zobaczymy jeszcze boje Legii i Polonii z drużynami z Gruzji i San Marino i radziłbym spojrzeć na te potyczki z większą pokorą. Nie chodzi mi o jakieś sadzenie farmazonów o jakości przeciwnika, ale o zwykłą mobilizację i walkę. Strzeliłeś bramkę? To strzel jeszcze ze trzy jak taki dobry jesteś, a przeciwnik taki frajer. I niewiele nas kibiców powinno obchodzić kto tu jest w trakcie sezonu, a kto się przygotowuje, bo mam już dość takich tłumaczeń. To nie Primera Division, tylko potyczki z drużynami trzeciego sortu, na litość boską! Wyobrażacie sobie teraz rewanż? Levadia będzie grać na remis, a jak Wiśle nie uda się strzelić szybko bramki, to tragedia grecka gotowa.
I tylko Brożka szkoda bo można go było puścić za granicę. Po co ma się męczyć w takiej Wiśle, skoro i tak niewiele tu perspektyw. Chyba, że mylę się diametralnie, albo Krakowianie nagle się obudzą i cała moja pisanina w łeb weźmie. Oby, ale raczej na to nie liczę. Lata niepowodzeń w pucharach nauczyły mnie takiego sceptycyzmu, że nawet czasy kasperczakowego pucharu UEFA wydają mi się przedpotopowe.
A transmisja? Eliminacje Ligi Europejskiej w ogóle poza telewizją, a teraz eliminacje Ligi Mistrzów mamy w Polsacie. Jakiej jakości była to transmisja, widział każdy. A raczej nikt nie widział, szczególnie po przerwie. Pogoda nie jest usprawiedliwieniem rzekł Roman Kołtoń. On wprawdzie miał na myśli grę Wiślaków, ale jajednak odniosę to do transmisji.
dawrweszte




Komentarze
Pokaż komentarze (6)