dawrweszte dawrweszte
54
BLOG

Bez sensu?

dawrweszte dawrweszte Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

            Ostatnio mało oglądam meczów aktualnych. W kablówce mam kanał ESPN Classic, a tam mnóstwo archiwalnych spotkań. Rewelacja! Ostatnio widziałem Liverpool – Manchester Utd. Z 1994 roku. Wynik 3:3, mimo że MU prowadzili po 30 min. 3:0. No i nie mam ochoty na aktualności, tym bardziej na polską ligę, ale śledzę doniesienia i relacje prasowe, a jakże! No a co tam w polskiej Ekstra po rozpoczęciu sezonu?
 
Właściciel Polonii Warszawa, Józef Construction Wojciechowski dał ultimatum Jackowi Grembockiemu. Trener musi wygrać z zespołem Nac Breda w czwartek żeby zachować stanowisko. Już chyba lepiej przegrać z tymi holendrami co co ta za przyjemność wylecieć po meczu np. z Polonią Bytom. Bez sensu prawda? E tam. Teraz będzie bez sensu!
 
            Legia rozgromiła Zagłębie Lubin na rozpoczęcie sezonu. Szok w trampkach, szczególnie jeśli chodzi o Legię. Sporo młodzików w tej Legii grało i dobrze, ale to akurat nie jest bez sensu. Bez sensu jest pierwsza bramka, a jeszcze bardziej bez sensu jest jej opis w różnych relacjach prasowych. Nie tylko bramki, zresztą. Bramki tej nie widziałem, żeby było jasne, opieram się jedynie na tychże doniesieniach i dzięki temu moja wyobraźnie buja w obłokach, niczym… No właśnie.
 
            Jak wiemy był to samobój strzelony przez debiutanta Kapiasa. Oto okoliczności zdobycia tej bramki zaczerpnięte ze strony sports.pl:
 
W 33. minucie wynik się otworzył: padł gol-kuriozum. Paluchowski uderzył głową, ale piłka doznała dziwnej paraboli, spadała wysokim lobem i... spadła niezdecydowanemu obrońcy Zagłębia, Szymonowi Kapiasowi na głowę a później zatrzepotała w siatce.Bramkarz gości Ptak wyfrunął wówczas z bramki.”
 
Bramkarz wyfrunął, a w siatce zatrzepotała piłka. Gdzie zatrzepotał bramkarz tego nie wiemy. Musiał być jednak nieźle zdziwiony. Nie bardzo rozumiem dlaczego bramkarz wyfrunął bo jak pisze Wyborcza w swoim poniedziałkowym dodatku:
 
„Dugo lecącą piłkę podbił do góry, bo to nie był strzał, Adrian Paluchowski (…)”
 
Mimo wszystko bramkarz wyfrunął. Ale czy na pewno? Wp.pl:
 
„Z prawego skrzydła dośrodkowywał Miroslav Radovic, a piłka przypadkowo odbita od obrońcy Zagłębia Szymona Kapiasa wpadła do siatki. Zdezorientowany bramkarz jedynie odprowadził ją wzrokiem.”
 
Obraz sytuacji mamy pełny. Bramkarz nie dość, że wyfrunął, to jeszcze odprowadził piłkę wzrokiem, która zatrzepotała w siatce. Nie dość, że piłka leciała wolno, bramkarz frunie, a obrońca nie potrafi tej piłki wybić. Nie wiem czy chcę tą sytuację oglądać bo jej opis jest tak fantastyczny, że może się okazać nieprawdziwy i wtedy się zawiodę. No ale wszystko jest możliwe, w końcu kiedyś w stołecznym, tym razem, dodatku Wyborczej (dawno temu i nie zalinkuję bo nie znajdę, ale pamiętam bo tego się nie zapomina), przeczytałem, że w trakcie meczu Polonii zawodnik odbił piłkę głową, która trafiła w słupek,to wszystko jest możliwe.
 
            Oglądajmy ten mecz dalej. Sports.pl:
 
„Chwilę później rzadkiej sztuki dokonał przymierzany latem do Legii Szymon Pawłowski, trafiając w ciągu kilku sekund jednej akcji dwukrotnie w słupek. To się nazywa pech!”
 
            Pech doprawdy, tym bardziej, że na wp.pl:
 
„Odpowiedź gości mogła być natychmiastowa. W 35. minucie Ilian Micanski trafił w słupek. Zdołał jeszcze opanować piłkę i podać do Szymona Pawłowksiego, ale uderzenie skrzydłowego z Lubina również odbiło się od słupka.”
 
No comments. Czy naprawdę tylko ja tego meczu nie oglądałem?
 
            I jeszcze jedno, tym razem Przegląd Sportowy, artykuł o nie uznanej bramce dla Ruchu w meczu z Wisłą. Nie będę wdawał się w szczegóły, w każdym razie oddajmy głos byłemu arbitrowi, Jarosławowi Szostkowi:
 
„(…) Bramkarz ma sześć sekund na wznowienie gry i nikt nie ma prawa mu tego czasu skrócić(…)”
 
            Sześć sekund? Przepisów nie znam aż tak dokładnie, ale wyobraźmy sobie, że w nasza reprezentacja prowadzi w 88min. z na przykład, Irlandią Płn. 1:0 (ha ha ha) i piłka trafia do Boruca (ha ha ha). Sześć sekund? Ho ho…  Może i taki przepis jest, ale zawsze zastanawia mnie ta regułkowość byłych sędziów w ocenie sytuacji. Takie te przepisy dokładne, a Wrocław pęka w szwach. Dziwy, ech, dziwy…
 
            I po co kibicowi w Polsce mecze oglądać? Przecież relacje pełne u nas są, a w trakcie meczu to się tylko na brak profesjonalizmu komentatorów zdenerwuje. Ja to do serca głęboko wziąłem sobie niedawną akcję społeczną namawiającą do czytania prasy, to i czytam dokładnie. No i wiem dokładnie kto w słupek strzela, kto gdzie i jak mocno i wysoko strzela, kiedy frunie wzrokiem wodząc i gdzie po pofrunięciu zatrzepoce. No i co, oczywiście i w czym. Bez sensu? Eee, tam. Proszę się nie czepiać!
 
dawrweszte
 
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości