Się porobiło. Ibra w Barcie, będzie Barca grała futbol marzeń. Tylko, że futbol marzeń to ona już chyba grała za czasów tercetu REM. Pamiętacie? Zostało M, z tymże teraz tercecik będzie HIM. Tak się ci piłkarze pozamieniali drużynami, że dziennikarze muszą cały czas ciężko myśleć żeby fajne określenia wymyślać. Kiedyś w kadrze Francji był tercet Zizou – Liza – Dugga. Pamiętają czytelnicy? Pamiętają, na pewno. Tamta kadra miała się całkiem nieźle, ale właściwie po wypadnięciu z pierwszej 11 ostatniego jej członu. Na ławie człon ów wylądował i wyszło to kadrze na dobre. Barcelonie też na dobre wyszło kiedy rozkapryszony (podobno) Ronaldinho najpierw wylądował na ławie, jako kontuzjowany (też podobno), a potem pozbyto się go całkiem. W Milanie Ronaldinho bożyszczem nie jest i chyba nie będzie, dziwnym trafem podążył szlakiem wytoczonym przez inne brazylijskie gwiazdy. Niechybnie dowiemy się niedługo o powrocie do ojczyzny. Chociaż kto wie? Może jeszcze wróci na kariery futbolowej piedestał.
Ciekawe jest jednak, jak na odejście Ibrahimovicia zareagowano w Mediolanie. Otóż Jose Mourinho rzekł, że fani Interu nigdy przesadnie go nie wielbili, nie płaczą z powodu jego odejścia i są gotowi pokochać Eto'o, co może być prawdą, zważając na to, że Zlatan przychodził z Juventusu. Czy fani Interu są gotowi pokochać Eto’o? Pewnie tak, chociaż Ibrahimovic w 116 meczach dla Interu strzelił 66 bramek więc Samuela czeka trudne zadanie.
Mourinho zapewne ma jeszcze inny dylemat. Jeszcze w marcu stwierdził, że na świecie jest czterech fantastycznych piłkarzy – Ibrahimovic, Cristino Ronaldo, Messi i Kaka. Jakąż gorycz musi czuć nasz Jose na myśl, że wszyscy ci gracze będą się bić o mistrzostwo Hiszpanii i to w dwóch tylko klubach. Tego Mourinho w końcu nie przewidział.
Patrząc na to wszystko ze strony Ligi Mistrzów, zastanawiam się czy mam marzyć o powtórce trenerskiego pojedynku finałowego Ancelotti - Benitez, w którym Jerzy Dudek został bohaterem. Pewnie marzyć nie muszę bo przecież Liverpool gra z Chelsea w każdej edycji tych rozgrywek więc dlaczego miałby nie zagrać w tej nadchodzącej? Swego czasu były to przecież najnudniejsze pojedynki i szlag mnie trafiał na takie wydarzenie, ale przecież rok temu drużyny w dwumeczu strzeliły sobie nawzajem 12 bramek! Pewnie limit wyczerpany na najbliższe pięć lat…
I tylko Lucio żal. Dlaczego? Otóż, przechodząc do Interu, zawodnik ten cieszył się, że będzie trenowany przez Mourinho. Cieszył się też z czego innego. Zawsze marzyłem o byciu trenowanym przez Jose Mourinho i grze w jednej drużynie ze Zlatanem Ibrahimovicem. Dobrze mieć go jako kolegę z drużyny, a nie przeciwnika.Jakiż musiał być jego zawód na wieść o odejściu Ibrahimovicia. Trudno powiedzieć czy szczęściem dla Lucio byłby pojedynek Barcy z Interem, czy też byłby dla niego zmartwieniem bo w końcu miałby wtedy Ibrę za przeciwnika. Znająć przewrotność losu, takiego pojedynku doczekamy się zapewne szybko bo aż trzech zawodników z obu drużyn miałoby coś do udowodnienia, a i kibice mieliby szansę do okazania swego stosunku do roszad personalnych. Zapewne Mourinho też mógłby chwilę pobłyszczeć bo jeśli w nadchodzącym sezonie nie dojdzie choćby do półfinału LM, to może mieć spore trudności z powrotnym wdrapaniem się na szczyt. A wtedy co? Może polska kadra? Chociaż na tą ostrzy sobie pazurki Franz, który jakby się ostatnio uaktywnił i rozgłasza wszem i wobec o zdecydowanej chęci jej objęcia. Skąd u niego taka pewność siebie? Może po moim tekście?
(tu autor uśmiechnął się do siebie półgębkiem, łamiąc jednocześnie gęsie pióro, którym tak pieczołowicie skrobał ten tekst, maczając je co chwilę w kałamarzu z inkuszem.)




Komentarze
Pokaż komentarze (9)