dawrweszte dawrweszte
59
BLOG

Trenerskie dywagacje

dawrweszte dawrweszte Rozmaitości Obserwuj notkę 6

 

           Interesujący wywiad z Pawłem Janasem przeczytałem. Janas spokojnie, rzeczowo mówi o wielu rzeczach w tym o swoim doświadczeniu w trenowaniu kadrą i o schyłkowym tego doświadczenia okresie. A działo się wtedy działo! Fajnie jest poczytać to wszystko na chłodno bo emocji było wtedy bez liku. Zaczęło się galą w Polsacie. Janas przeczytał wszystkie nazwiska i burza wybuchła, z tym że wybuchła dlatego, że paru nie przeczytał. Wszyscy wiemy, wszyscy pamiętamy. Jakim to kacem dla wszystkich się zakończyło też nie muszę przypominać. Mówi też Janas o Wichniarku, że stroi dąsy, o Jeleniu, że Auxerre to klub dla niego, itd. itp.
 
           Czy teraz okres w kadrze mamy podobny? Nie do końca, ale jednak pewne zbieżności są. Trener na cenzurowanym wśród znacznej większości, za drewniane chatki do tej pory się nie wytłumaczył, bo Janas to przynajmniej kucharza na konferencję wysłał, żeby banałów samemu nie pleść. No i te powołania, kto dobry do kadry, a kto zły. Pamiętam jak Janasowi wciskano obrońców. Jednym z nich był Gancarczyk (Seweryn – przyp. d.). Powołał go więc trener Janas na jakiś towarzyski sprawdzian. Nie wiem czy się Pawłowi Seweryn spodobał, ale miejsca w kadrze nie zagrzał. Wiem natomiast co się działo w prasie dzień po tym meczu. Szczególnie w Przeglądzie Sportowym. Otóż, dziennikarze byli zachwyceni tym, że Janas ich wreszcie usłuchał i na właściwego człowieka postawił. I ten felieton, który napisał RoKo, Mati albo inny młody wykształcony z dużego miasta, o tytule: „Teraz Łągiewka”. Krzysztof Łągiewka dla jasności, grający wtedy w Krylli Sowietow, bodajże. Jeden z najlepszych obrońców ligi rosyjskiej w tamtym czasie. Dziwne to było patrząc też na fakt jak media określały blok defensywny w postaci Jarosława Bieniuka i Piotra Dziewickiego w tureckim Antalyaspor. „Żelazna defensywa” czy jakoś tak. „Żelazna defensywa” traciła wtedy mnóstwo goli i pożegnała się z turecką ekstraklasą. Może dlatego żelaznej defensywy nie wciskano Janasowi z taką siłą jak Gancarczyka czy Łągiewkę.
 
           Teraz w kadrze bajzel mamy trochę jakby podobny. Puntków natraciliśmy za dużo, atmosfera zsiadła niczym mleko, czyja to wina? „LEEEEEEOOOOOO!” Zakrzyknie pewnie wielu czytelników boiska24, wskazując jednoznacznie palcem na Holendra. Odpowiedź jawi się banalnie prosta, prawda? I to właśnie jest najciekawsze w wywiadzie z Janasem. Kiedy opadł kurz zawieruchy medialnej wokół tamtejszej kadry i słowa na spokojnie się wypowiada, trochę jakby inny obraz się wyłania. Wtedy Janas był winny. Nie istniał chyba jeszcze Salon24 więc i opinii dzisiejszych blogerów naszej platformy na temat tamtej sytuacji nie znaliśmy. Znamy teraz. Wiemy, że większośc krytyków Beenhakkera ceni Janasa i ceniła go wtedy gdy odchodził. Ba! Nie chciała jego odejścia. Zweryfikować nie sposób, na słowo trzeba wierzyć. Teraz będzie jednak łatwiej ocenić co kto o kim, kiedy następny trener będzie miał podobne problemy. Czy będzie miał? Ktoś wątpi? Wszyscy wątpią pewnie bo przecież trener będzie lepszy to i jakieś tytuły może zdobędziemy. Tym bardziej, że nasz klub reprezentacyjny wzmacnia się coraz bardziej i po Ludwiku być może innych Francuzów kupimy, oj przepraszam, pasujemy na rycerzy III RP.
 
           Trener tylko musi być odpowiedni. I tu bym radził dobrze się zastanowić. Przecież nie może to być ktoś taki jak Beenhakker skoro on nawet nie widzi, że Wichniarek do kadry się najbardziej nadaje, Wasilewskiego wyrzucić trzeba i na Jelenia częściej stawiać. Oczywiście jak tylko nie ma kontuzji i nie bolą go plecy. Zresztą to pewnie wina klubu, bo jak grał w Wiśle Płock to go nie bolały. Zajechali go Francuzi treningami, i go teraz bolą. Musi wiedzieć nasz trener nowy na które mecze ma jeździć i których zawodników oglądać na żywo. Na DVD raczej nie powinien, tylko na mecze ma jeździć. Bo przecież jeśli chce się zobaczyć w akcji, dajmy na to, takiego Piotra Polczaka, to najlepiej od razu na Cracovii własny stadion do Sosnowca ruszyć bo tam przecież wielki telebim nad stadionem wisi i każdą interwencję Polczaka pokazuje kilka razy. Nie to co DVD, albo Canal+. Z tym, że Janas mówi, że oglądał, a jednak minister go wyrzucić kazał. Pewnie w wolnym czasie nie robił tego co trzeba. Bo trener kadry, jak wiemy po Leonie, ma mnóstwo wolnego czasu więc powinien robić to co musi robić. A co musi robić? A zrobi się plebiscyt i wyjdzie czarno na białym.
 
           Okazuje się, że najlepszym trenerem byłby Donald Tusk. Kibicem piłki jest, to pewnie zna się na wszystkich zawodnikach bo przecież każdy kto jest szczerym kibicem zna się na zawodnikach. Wie kto jak gra i kiedy do kadry powinien być powoływanym, toż do tego wystarczy parę meczów w telewizji obejrzeć, nie trzeba zaraz jeździć wszędzie. Czasem i zabić ma ochotę jak zwykły kibic. Uśmiechnięty cały czas i przede wszystkim liczy się z tym, czego naród pragnie. Naród miałby najwięcej w tym przypadku do powiedzenia, rzec by można, że naród kadrę by prowadził. To by dopiero było! Takiego modelu socjalizmu to nawet w Szwecji nie uraczy. Jeśli Tusk dobrze dogada się z Putinem 31 sierpnia, to może razem z Rosją tandem stworzymy przedni bo przecież Putin też kibicem jest wielkim, zresztą jemu nic co ludzkie nie jest obce. Nawet piwko w knajpce z racji meczu lubi wypić. Spontanicznie oczywiście, bo nawet spontanicznie stolik się znajdzie. Wpadali by więc Tusk z Putinem do baru na każdy mecz naszej kadry i byłaby wspaniała atmosfera. Naród kadrę będzie prowadzić, to kadra sukcesy osiągnie. Tylko, że Rosjanie Holendra mają na stanowisku, ale może go ustrzelą. W końcu on za dużo wolnego czasu ma i w Rosji nie mieszka.
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości