Przed chwilą pierwszy raz zerknąłem na rozkład meczów w naszej grupie. Wszystkich prasowych analiz w prasie i necie nie czytałem . Nie wiedziałem co musi się stać żeby Polska weszła do MŚ. Z mojej obserwacji wynika, że jak wygramy ze Słowenią, to będzie potrzeba naprawdę niewiele. No i jest problem. Bo znowu będzie cyrk. Znając nasze szczęście, to wszyscy znowu poremisują i będziemy w drgawkach jechać do Pragi. A w Pradze, to Panie, ho ho.
Mój kolega powiedział mi wczoraj, że Pepiczki są tak słabi, że ogranie ich to pikuś. Taaaa... Szczególnie w Pradze. Ja już nie wiem. Nie potrafię w ogóle ocenić możliwości wyjścia z tej grupy. Grupa frajerska, nie ma co, a dzieje się! W końcu jak grupa frajerska, to znaczy, że wszystkie drużyny frajerskie, no może poza San Marino. Śmiem twierdzić, że Czesi jak są słabi, tak Polacy są równie kiepscy. Mądryś? To wytypuj wynik, he he. Szwejk pewnie dałby radę, w końcu to Czech.
Wszystko dookoła tej kadry jakieś nie takie. Atmosfera toksyczna, piłkarze jakieś banialuki wygadują, trenerowi nie chce się po meczu nic w szatni powiedzieć (to Brożek tak powiedział, Brożek, nie ja!), kibice zrezygnowani, a tu szanse matematyczne są. Ja pamiętam wciąż lata 90-te kiedy szanse matematyczne istniały od początku eliminacji, z tymże wtedy od razu mniejsze, no i się trochę przyzwyczaiłem. W latach dwutysięcznych delikatnie od tego odwykłem, ale teraz wraca uczucie.
Pamiętam z lat dziewięćdziesiątych, że jak graliśmy te swoje mecze i zawsze w grupie była Anglia i jakaś tam Irlandia, to każdy mecz z Angolami kończył się na bęckach, a potem jakieś remisy czy zwycięskie moralnie porażki. Jakieś rzucanie koszulkami, kartki czerwone, darcie szat normalnie. Traumatyczne wspomnienia. I pamiętam też pierwszą stronę Przeglądu Sportowego przed każdym decydującym meczem (decydujący był każdy): „Z nożem na gardle!”. A potem w tekście jakaś wzmianka, że Polakom świetnie idzie jak grają z nożem na gardle, że mobilizacja, i że Jarosław Bako ma bardzo duży zasięg ramion więc Anglię powinien raczej zatrzymać. I takie tam farmazony. No i teraz sobie to wspominam i myślę, że nóż na gardle mamy znowu i tym razem trzymają go Słoweńcy. Pełne portki, normalnie. Tylko, że mina jakaś durna na twarzy. Jak u Szwejka trochę.




Komentarze
Pokaż komentarze (10)