dawrweszte dawrweszte
67
BLOG

Będzie z górki

dawrweszte dawrweszte Rozmaitości Obserwuj notkę 16

Platini rusza na kolejną wojnę. Po wprowadzeniu do Ligi Mistrzów parweniuszy w rodzaju drużyn cypryjskich, Debrecenu czy mistrzów Rumunii (innych niż Steaua i Dinamo Bukareszt, a to już daje do myślenia, że świat oszalał), zamierza ograniczyć wydatki klubom najbogatszym. Właściwie długi, ale jedno wpływa na drugie, przecież. Opisuje dzisiejszy Dziennik całą prometejską akcję Platiniego i opatrzył ją nawet nagłówkiem „Temat Dnia”. Nie byle co jest na rzeczy bo entuzjazmem tryska sam Ryszard Czarnecki, który przecież z niejednego żłoba się posilał więc raczej wie co mówi.
 
Do rzeczy. Otóż, do sezonu 2012/13 wszystkie kluby mają się pozbyć swoich długów i od tego granicznego sezonu nie będą mogły wydawać więcej niż będzie wynosił ich dochód. Trwoga u możnych, bo przecież Real Madryt powinien właściwie zawiesić swoje funkcjonowanie. Mało znam się na ekonomii, ale z tego co wiem, takie kluby jak Chelsea czy choćby Real, właśnie na zasadzie kredytów opierają swoją egzystencję. Jak i kiedy te kredyty spłacają, nie mnie to wiedzieć, ale jakoś to się pewnie toczy. No więc ukrócić ma Michel samowolkę kredytową możnych i wielkich, którzy Ligę Mistrzów opanowali do cna (z wyjątkiem wyżej wymienionych parweniuszy, ale z kimś trzeba czasem posparingować).
 
Ciekaw jestem jak potoczy się cała historia z pomysłem Platiniego. Bo jak by nie patrzeć, do Ligi Mistrzów jednak dostać się łatwiej od jakiegoś czasu, o czym świadczy ilość drużyn bardziej egzotycznych w towarzystwie wszystkich Liverpooli i innych Katalończyków. Nawet w Polsce odczuliśmy reformę Platiniego, bo przecież z tak słabym przeciwnikiem polski klub nie odpadł od dawna, co świadczy oczywiście o znacznym obniżeniu poziomu nie tylko ewentualnych eliminacyjnych rywali.
 
Jeszcze jeden argument przemawia za Platinim, według Dziennika oczywiście. Ma on polityków za sojuszników. Być może to jest właśnie broń, której niejeden potrzebował, a nie miał i o mur bezradności łbem swoim bił. Polityk za sojusznika i góry przenosić można. Biorąc pod uwagę fakt, że słowo polityka droższe pieniędzy, to z nie byle kim Michel na wielkie kluby wyruszył. Nie wiem czy coś się zmieni w europejskim futbolu po takiej korekcie przepisów. Być może zmaleją płace bożyszczy futbolu, być może polskich klubów nie będzie stać na Rogerów i innych Łobodzińskich. Ciekawe, że wśród klubów europejskich, w które reforma ma uderzyć, zestawił Dziennik także jeden polski klub. Jest to Legia Warszawa. Dlaczego Legia, a nie mistrz Polski Wisła, tego nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że dlatego, iż jest to najbardziej medialny klub polski, bo przecież właścicielem jest największe medialne konsorcjum w Polsce.
 
Czy to wpłynie jakoś na kadry klubów występujących w Lidze Mistrzów? Czy już nie będziemy oglądać Zlatana i Messiego w jednym klubie? Albo Ronaldo i Kakę czy jakikolwiek inny duet celebrytów piłkarskich? Wątpię. Wciąż będziemy podziwiać tych samych (czyt. najlepszych) piłkarzy w tych samych (czyt. najlepszych) klubach z kilku krajów (plus gartska innych), emocjonować się co tam pokaże Eto'o jak przyjedzie na Camp Nou z cholera wie jakim tam nowym swoim klubem i ile to mu się od kogo należy. Real wciąż będzie skupował najlepiej uczesanych piłkarzy świata, można powiedzieć największe dupcie futbolu (dziwne, że jeszcze nie grają z grzebykiem w tylnej kieszeni). Toczyć się to będzie dla kibica tak samo, bo przecież z tego jest pieniądz i tego Platini nie przeskoczy. A w Polsce?
 
Na razie nie ma jednak powodów do paniki. (…) Wykluczaniem z europejskich rozgrywek nie powinniśmy się martwić - uspokaja Marcin Stefański z Ekstraklasy SA. Jestem zatem spokojny. Bo skoro mamy pewność, że nas nie wykluczą, to teraz można przejść do planu B. A plan B brzmi: przejść rundę eliminacyjną. Może reforma Platiniego nam to ułatwi?
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Rozmaitości