dawrweszte dawrweszte
62
BLOG

Jesień średniowiecza

dawrweszte dawrweszte Rozmaitości Obserwuj notkę 14

Mam mnóstwo wspomnień związanych z futbolem. Od kiedy sięgam pamięcią, to futbol. Nie pamiętam pierwszego meczu jaki obejrzałem, bo futbol jest w mojej pamięci od czasu jej powstania. Z kumplami z dzieciństwa możemy się przerzucać wspominkami o meczach jakie graliśmy między sobą, a graliśmy codziennie. Świątek, piątek, wiosna, lato, jesień, zima. Pochodzę ze wsi, a tam grał każdy. Chłopak, dziewczyna, nieważne. Mecz po południu, to mecz po południu. Na moim podwórku było boisko. Nazywaliśmy je ‘Wembley’ i tam toczyliśmy boje. Każdy miał jakieś tam ksywki sezonowe, był Ian Rush, był Peter Shilton i inni. Na boisku jedną bramkę tworzyły dwa drzewa zupełnie przypadkiem posadzone w ten sposób na małej połaci trawki – nazwijmy to podwórkową łąką. Jeśli się nie mylę, to drzewa sadził mój ojciec więc mogę się tylko domyślać szerzej zakreślonego planu. Bramka druga był zrobiona z drewna, normalne słupki połączone poprzeczką, wkopane głęboko w ziemię. Kumpel zrobił tą bramkę sam, zupełnie bezinteresownie. Bramka „drzewkowa” składała się z jarzębiny i lipy, a na gałęziach była powieszona poprzeczka.
 
Nie muszę chyba dodawać jaka była trawa na naszym Wembley. Najciekawsze było to, że nad naszym boiskiem, dokładnie w połowie, przebiegały druty wysokiego napięcia, w liczbie czterech, ułożone w kształt kwadratu. Niefortunne kopnięcie w druty – a właściwie każde było niefortunne – kończyło się utratą powszechnie znanej „fazy” oraz prądu w okolicznych domach. Musieliśmy do perfekcji opanować grę po ziemi, bo utrata prądu kończyła się interwencją wszystkich właścicieli okolicznych domów, oczywiście zdrowo wkurzonych, i dzwonieniem po jakichś tam elektrowniach czy innych zakładach prądotwórczych. Tyle razy dostaliśmy opieprz od rodziców lub sąsiadów, że była to norma. Jednak nikt nie zabraniał nam rypać w piłkę, mimo iż każdy wiedział, że ryzyko utraty prądu na pół dnia jest dość spore. Rypało się i już.
 
Jak wracało się do domu, to patrzyło się na beznamiętne twarze w jakichś dziennikach telewizyjnych, jakieś Suziny i Loskie, na Manna i Maternę w Za Chwilę Dalszy Ciąg Programu oraz na … Piłkarska Kadra Czeka. Manna i Maternę, dziennik TV znajdziemy spokojnie na youtube, a Piłkarską Kadrę? Nie ma… Nul… Zero… Nic na ten temat w necie. Pamiętam, że zagadki zadawał tam Michał Listkiewicz. Jakieś pytanie o to, co się stanie jeśli stanie się to i tamto. Sędziowskie zagwozdki, nad którymi i dzisiaj się głowią mądrzy ludzie na wizji. Ja wtedy odpowiadałem na wszystkie, wysyłałem odpowiedzi na kartkach, mimo iż nie miałem pojęcia czy dobrze, po prostu strzelałem. Nic nigdy nie wygrałem.
 
Jak dzieciaki mają teraz? Grają? Mają takie boiska z historią? Czy te orliki będą miały dusze? Czy w ogóle teraz dzieciakom chce się tak samym sobie grać na tych boiskach? Skoro można sobie odpalić Fifę ileś tam i rypać Robertem Lewandowski, albo Waynem Rooneyem ile się da. Wątpię żeby się tak dzieciakom chciało na dworze marznąć z łaciatą przy nodze. Gdyby w jakimś programie Michał Listkiewicz zadał zagadkę o przepisy gry w piłkę nożną, odpowiedź znalazłoby się w necie w ciągu dwóch minut. Coś mi się wydaje, że trudniej jest teraz dzieciakom wszczepić miłość do futbolu tak samoistnie. Za moich czasów wstydem było nie grać w piłkę, teraz wstydem jest pewnie nie grać w Fifę czy PESa. Kiedyś to lepij było, można by podsumować te moje wspominki, ale myślę, że miało to duży wpływ piłkę nożną. Ona była we krwi, teraz do krwi trzeba ją wprowadzić, jak narkotyk, bo inaczej będziemy w szarej dupie.
 
Już drugi tekst piszę z gatunku wspominek, ale naprawiłem połowicznie swojego kaseciaka w aucie i odświeżam zapomnianą kasetową audiotekę, a to wzmaga wspomnienia. No i jesień jest. A w futbolu to nawet jesień średniowiecza.
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Rozmaitości