Kiedyś miałem mnóstwo znajomych. Dalej mam, ale kontakt jakby rzadszy. Nie ma się co dziwić, każdy teraz robi swoje, dzielą nas kilometry. Każdy z tych znajomków słuchał jakiejś tam muzyki. Jeden metalu, drugi punka, trzeci staroci, czwarty polskiej muzyki itede, itepe. Ja słuchałem raz tego raz tego, ale zmierzam do tego, że zawsze było od kogo pożyczyć nowość. No, z wyjątkiem tego, który słuchał staroci, ale nie o taką nowość mi idzie. Pamiętam też anglistę, który słuchał Zappy, Fishbone, między innymi, i on te płyty też mi pożyczał. Ja z kolei pożyczyłem mu kasetę Sinead O’Connor – The Lion And The Cobra. Przyszedł do mnie, kiedy w szkolnym radio węźle puściłem jej Mandinkę. Fajne czasy. Wszystkie płyty, kasety oryginalne. Pożyczałeś, przegrywałeś i miało się mnóstwo kaset BASF czy SONY z wypisanymi długopisem utworami.
Kontakt urywał się powoli. Kiedy widywaliśmy się rzadziej, przyjeżdżało się do kumpli z mnóstwem płyt, a nuż coś się też wyciągnie. Całe dnie poświęcało się na uzupełnianie przegrywanej kasetoteki. Potem już płytoteki bo pojawiły się nagrywarki. Nagle zaczęły się empetrójki. Pamiętam jak wpadłem do jednego z kumpli i on miał już tych empetrójek mnóstwo. Nie wiedziałem jeszcze wtedy skąd, ale wpadł do niego też trzeci kumpel. No i on przyniósł jak zwykle cały plecak płyt. Jak zobaczył co tamtem ma na kompie, to aż zaniemówił. Od tamtej pory widujemy się koszmarnie rzadko. Nikt od nikogo nic nie pożycza. Można ściągnąć w 10 minut interesujący album, wystarczy sms od znajomego z poleceniem. Załatwione.
Ostatnio zacząłem jednak trochę ten system przewartościowywać. Mam na kompie mnóstwo empetrójek, którym poświęciłem kilka minut uwagi. No i leżakują, a mnie żal skasować. Jakbm pożyczył album, to pewnie bym przesłuchał dokładnie. Oprócz winyli, które sobie nieustannie gromadzę, kupuję płyty warte uwagi. Chodzi o kompakty oczywiście. Kazika i jego Kultu nie kupię, tym bardziej po jego krwistych uwagach przeciw ściąganiu, ale też i nie ściągnę. Ogólnie staram się kupować rzeczy polskie, ale tylko te, które są warte mojej uwagi i pieniędzy. Zawsze kupię Waglewskiego, Lao Che, Spiętego już kupiłem. Parę innych rzeczy zagranicznych, ale nie o to tu idzie.
Pojawił się pewien dylemat. Jeśli jest jakaś kapela, której chętnie bym posłuchał, ale nie chcę kupować płyty, a szkoda mi muzyków, bo biedni i tak dalej, więc nie ściągam. Co tu robić? Ostatnio wzięło mnie na całą dyskografię Sonic Youth. Kupować? Niee, bez przesady. Mój kumpel ma w końcu wszystkie płyty, ale on mieszka 200km ode mnie i się na razie nie wybieram. Drugi kumpel kupił sobie płytę Mikrofony Kaniony. Mówi, że świetne. Nie mam czasu się z nim zobaczyć, a chętnie bym posłuchał. Wiem! Ściągnę Mikrofony Kaniony i dyskografię Sonic Youth, a jakby co powiem, że pożyczyłem. Może być?



Komentarze
Pokaż komentarze (10)