dawrweszte dawrweszte
141
BLOG

Nie bluesa ciąg dalszy - Silver Monk Time

dawrweszte dawrweszte Kultura Obserwuj notkę 5

 

Ostatnio było o The Monks. Kapela z bluesem niewiele ma wspólnego, ale przecież każdy kto lubi bluesa, lubi dobrą muzę, co nie? No, to sobie wyjaśniliśmy. Dziś będzie o projekcie, który z Mnichami łączy bardzo dużo. Oto w 2006r. ukazała się składanka Silver Monk Time - Tribute to The Monks. Na tej płycie to już w ogóle nie ma bluesa i mam nadzieję, że Zebe mnie nie zabije, bo jak mnie zapraszał do lubczasopisma Only The Blues, to pewnie myślał, że ja tu o bluesie będę... Ale ja o bluesie będę, obiecuję, ale na razie jeszcze muszę, no muszę o nie bluesie i już! Bo przecież o Muddy Watersie albo innym Howlin' Wolfie, to strach pisać, tylu zna. A Silver Monk Time znacie? Tak? To posłuchajcie?
 
To jest w ogóle soundtrack do filmu dokumentalnego (nie widziałem jeszcze, więc o filmie nie będzie) o kapeli The Monks. Ja już ostrzę sobie kły na ten film, bo obejrzę na pewno, ale na razie tak gorąco, że tylko na piwo zimnie jest czas w wolnej chwili. A w filmie? No Monksi podobno coś tam opowiadają, jest Genesis P-Orridge (ten to materiał na osobny długi tekst, bo persona ciekawa i dla muzyki zasłużona, ale bynajmniej nie w bluesie) i niejaki Jon Spencer. I tu właśnie dług spłacam, bo Jon Spencer to właściwie bluesman. Zaczynał od kapeli Pussy Galore w latach 80-tych, a potem założył sobie Jon Spencer Blues Explosion i się zaczęło. Kto nie zna tej kapeli, ten niech lepiej pędzi youtube odwiedzić, bo nie ma jak amerykańskie, awangardowe podejście do bluesa. Z tym, że nasz bohater cały czas mówi, że nie gra bluesa. No dobra, niech mu będzie. Pewnie Wynona Rider się zgodzi.
 
 
A składanka? Żre jak cholera. Co chwilę inny klimat. Tu Alec Empire z Garym Burgerem, wokalistą The Monks, generują taki czad na sam początek, że gacie spadają, a co dopiero kapcie. Potem Mouse on Mars, ze znanych i lubianych są jeszcze The Raincoats, The Gossip, Jon Spencer właśnie, Gudrun Gut, Psychic TV (Genesis!), Alexander Hacke (basista Einsturzende Neubauten - też materiał na osobny tekst, znów nie o bluesie, ech, gdzie ja to umieszczę?) i paru innych. Klimat jest różny zupełnie, od jakiejś minimalnej elektroniki, po garażowy rock. No płyta rewelacyjna po prostu, już dawno się w czymś tak nie zasłuchiwałem. A że nie blues? No dobra, ale Jon Spencer jest, to można w bluesie puścić, może mi naczelny wybaczy. Następny tekst będzie o bluesie, przynajmniej się postaram.
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura