dawrweszte dawrweszte
331
BLOG

Mamo, tato czy dziecko skuma dżez?

dawrweszte dawrweszte Kultura Obserwuj notkę 15

 

Jest taki okres w życiu brzdąca, że wszystkie babcie, dziadki, wujki, ciotki kupują mu zabawki grające. Te zabaweczki mają to do siebie, że naciskając jakiś tam guziczek wygrywają melodie. Pół biedy jeśli to jakieś gadanie, ale najczęściej są to melodie. I teraz te melodie dzielimy na dwa rodzaje:
 
1. Albo są to melodie znanych dziecięcych piosenek lub wyliczanek, np. Panie Janie, czy jak to tam leci.
2. Albo melodie znane z radia czyli tak zwane popkulturowe. Moja córka ma jedną taką zabawkę, z której lecą hity zasłużonej dla muzyki pop grupy Vengaboys.
 
Melodie te są oczywiście w jakichś dziwnych rejestrach czy jak to się zwie, ogólnie chodzi o to, że postronny słuchacz może postradać zmysły. Dziecko oczywiście bawi się świetnie, bo głośność taka jak w reklamach, czyli usłyszysz, choćbyś na podwórku pranie rozwieszał. Nie jest to przyjemne doznanie. Ciekawe brzmienie osiągają te zabawki kiedy powoli siadają baterie. Surrealizm pełny, niczym cyrkowa zepsuta katarynka.
 
Kiedyś takich zabawek nie było, prawda? Były cymbałki, dzwonki, trójkąty, waliło się w to, ale to grało jakoś. Teraz te pioseneczki są normalnie nie do zniesienia. Piosenki dla dzieci muszą się zaraz kojarzyć z Majką Jeżowską, a gdzie Muppet Show? No dobra, może to i dla dorosłych.
 
Był taki okres, kiedy muzyka dla dzieci była do bani. Wyglądało na to, że ludzie umniejszali rolę dzieciaków, traktowali je jak gorsze istoty. Dzieci mają zdolność wyczuwania [mimo że] istnieją pewne pomysły muzycznie, które wymagają czasu żeby się rozwinąć, zarówno dla dzieci jak i dorosłych. - tłum. daw. ------>
 
Te słowa wypowiedział John Medeski. Każdy kto choć trochę liznął jazzu czy bluesa, a nawet rocka to nazwisko zna i zna też zapewne zespół Medeski Martin & Wood. Chłopaki grają wesoły jazz z elementami funku, a zresztą, odsyłam do googla jak ktoś raczy nie znać, a jak raczy znać, to przecież nie będę tłumaczył. Oto nagrali oni w2008 roku płytę dla dzieci. Płyta jest rewelacyjna, miodna, wyśmienita, zacna. Słucha się jej wybornie, właśnie mam na słuchawkach pisząc te słowa, a od czasu wydania minęły już przecież dwa lata.
 
Fajnie zagrane, fajnie zaśpiewane, fajne teksty. Ta płyta wcale nie musi być tylko dla dzieci, jest trochę jak pierwszy Shrek, przy którym bawią się i dzieciaki, ale dorosły też sobie boczka nieraz zerwie i z przyjemnością swoje odsiedzi. Dlaczego muzyka dla dzieci musi się kojarzyć z jakimiś byle jakimi pioseneczkami, czy nie można choćby trochę zrobić tego pod prąd? Dzieciak nie skuma? Najpierw nieznośne pikadła w zabawkach, potem jakieś Hanny Montany, a dobra muza musi przyjść sama, czyż nie? No ale trochę można to pchnąć chyba, a skoro tacy ludzie jak John Medeski, Billy Martin, Chris Wood pomagają, to może by skorzystać? Węszę nosem, że na świecie jest mnóstwo fajnej muzy dla dzieci, której z przyjemnością bym posłuchał, ale dokopać się do niej to mordęga. Wiem, bo próbowałem. Na razie sobie słodzę albumem Medeski Martin &Wood o wdzięcznym tytule Let's Go Everywhere. Polecam i zapraszam drogie dzieci.
 
                                                      
 
A tutaj mała zajawka i dowód, że dzieciaki świetnie się bawią. Tylko muza musi być szczera, bo dzieciak to czuje.
 
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Kultura