dawrweszte dawrweszte
148
BLOG

Dying Cowboy - Marc Ribot

dawrweszte dawrweszte Kultura Obserwuj notkę 2

 

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze internet raczkował (chyba, nie wiem bo nie miałem), ale za to była kablówka, to w kablówce był taki kanał muzyczny Mezzo. Kanał ten istnieje do dziś. Do dziś Mezzo oferuje ciekawą odskocznie do łupanki na pozostałych programach. Któregoś razu trafiłem tam na koncert Marca Ribot. Nie wiem co to był za koncert, nie wiem który to był rok, ale Marc siedział z gitarą, grał i śpiewał. Koleś jest gigantem gitary. Grał między innymi z Tomem Waitsem, grał na płycie Roberta Planta z Alison Krauss, grał na płytach Joe Henry'ego, słowem udziela się dużo jako muzyk sesyjny. Najbardziej znany jest chyba jednak z Zornowskiej Masady. Kiedy ogląda się występy tego właśnie projektu Zorna z Ribotem właśnie i przychodzi pora na Ribota, na jego część popisów, publika niemalże wstaje. No dobra, może przesadziłem, Zorn w Masadzie ma takich muzyków, że publika powinna praktycznie stać non stop, ale ja wymiękam przy Ribocie.
 
Ribot wydaje też solowe płyty, ale do łatwych w odbiorze nie należą, śmiem twierdzić, że są w odbiorze arcytrudne. Tamten koncert natomiast był rewelacyjny. A mnie przyciągnął uwagę jeden moment tego koncertu. Utwory nie były podpisywane, przynajmniej ja nie pamiętam, ale w pewnym momencie Ribot zaczął śpiewać takie słowa: Oh, bury me not on the lone prairie These words came low and mournfully (...). To był niesamowity utwór, siedziałem jak zahipnotyzowany. Ten kawałek siedział mi w głowie non stop, a od tamtej chwili minęło już szmat czasu. Próbowałem znaleźć tą piosenkę, ale dowiedziałem się tylko, że jest to jakiś stary kowbojski standard, jakaś westernowska ballada którą wykonywał sam Johnny Cash. W momencie kiedy pojawił się youtube szukałem bez przerwy. Byłem pewny, że któregoś dnia, ktoś wreszcie wrzuci ten fragment koncertu. I wreszcie się doczekałem. Mam, jest, to jest to właśnie wykonanie. I znowu powala na kolana, wciąga jak hipnoza, to co Ribot tam wyprawia przyprawia mnie o dreszcze, mógłbym tego słuchać raz za razem. Szok w trampkach po prostu. Rozpływam się. Dźwięk niestety do dupy, nie wiem wciąż co to za koncert, ale czort z tym. Proszę Państwa, Marc Ribot – Dying Cowboy!
 
 
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura