dawrweszte dawrweszte
125
BLOG

W przerwie między łomotem, dwa śliczne głosiki

dawrweszte dawrweszte Kultura Obserwuj notkę 5

W przerwie między industrialną rąbanką postanowiłem trochę odetchnąć. Jest sobie taki zespół, który gdzieś tam nawet w pewnych momentach swojej kariery był nazywany industrialnym. Jak to w moim skromnym mniemaniu bywa często, trochę na wyrost. Nazywany jest tak, ponieważ instrumentarium składa się z perkusji i samplera, ewentualnie jeszcze klawisz. A jak sampler, to wiadomo, industrial. Nie będę dywagował jaką muzyką para się zespół, ale za to zdradzę jego nazwę – The Young Gods. Bardzo fajny zespół, zaręczam, byłem na dwóch koncertach i mnie zmiotło normalnie. Istnieją już ponad 20 lat, pierwszy album ukazał się w 1987, a w 1991 chłopaki nagrali sobie płytę o wdzięcznej nazwie The Young Gods Play Kurt Weil. I tak, zgadliście, grają melodie Kurta Weila. Później manewr powtórzył Kazio, zresztą, kto nie grał tych piosenek. I na tym albumie jest piosenka zatytułowana September Song. No i tą piosenkę Franz Treichler wokalista The Young Gods, a właściwie cały zespół Young Gods z towarzyszeniem różnych smyków i innych wykonał z Mike'em Pattonem na festiwalu Montreaux Jazz Festival w 2005 roku. Miodzio po prostu. Takie głosy, że mózg staje, włos się jeży, a skórka gęsieje.

 

 

dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura