Apteka wydała nową płytę. Płyta nazywa się Tylko dla... i nagrana została na setkę, czyli chłopaki weszli do studia, nacisnęli rec. i grają. Brzmienie bardziej garażowe, to słychać. Album króciutki, bo trwa niecałe pół godziny. To dobra stara Apteka, jeśli ktoś lubi, wie czego się spodziewać. Żadnych rewelacji, Menda była tylko jedna i już się raczej nie powtórzy. Ta płyta jest głównie dla tych, którzy lubią nawijkę Kodymowskiego, jego teksty, które walą prosto z mostu, żadnych niedomówień, żadnej poprawności, prosto w ryj. Ja tam Kodyma za taką postawę lubię, bo on nigdy dupy nie dawał i zawsze mówił co myśli. Dla mnie bomba, choć muzycznie to raczej nie jest rewelacyjny album, ale ja płyty Apteki po prostu kupuję. Mało jest muzyków, których lubię za bezkompromisowość, a Kodym wiedzie prym. Kto lubi jego teksty, charakterystyczny puls jego muzyki, ten powinien płytkę kupić. Wkładka raczej marna, a właściwie nie ma jej wcale, by wydanie jest w digipacku, i w śroku mamy oświadczenie ks. Henryka Jankowskiego ze zgodą na wykorzystanie jego zdjęcia na okładce, obok oświadczenie autora zdjęcia, a z tyłu lista utworów. Wszystko. Aha, i jeszcze fota na okładce:




Komentarze
Pokaż komentarze (8)