dawrweszte dawrweszte
433
BLOG

Muzyka konkretna?

dawrweszte dawrweszte Kultura Obserwuj notkę 3

 

Eee, tam. Jaka tam konkretna. Nawet w ogóle nie jest hard, ale trochę elektronicznej pikawy też się zda. Cóż to muzyka konkretna? Ano, Pierre Schaeffer i jego nagrania, jadące pociągi, dźwięki otoczenia, wszystko razem ułożone w zgrabną całośc. Nie będę tłumaczył, do gugla odsyłam, tam są przepiękne definicje. Szczególnie wuja Pierre’a polecam, bo postać warta wyguglania. U mnie też pewnie kiedyś będzie co nieco, szczególnie na temat elektroniki, bo po wyjściu z krainy industrialu, pojawia się klimat na elektronikę, bo w końcu to z jednego pnia te gałęzie. Bojadżijew mnie ostrzegał, żebym w jakieś techno nie wlazł, ale to nigdy nic nie wiadomo, a jedyne co wiadomo, to to, że licho nie śpi.
 
Nie będę teraz przyfruwał na temat muzyki konkretnej, bo o tym innym razem i o hałasie, a teraz mi się skojarzyło, że takie dźwięki konkretne, dźwięki otoczenia, to często były wsamplowywane w muzykę taneczną, wciąż są. Wirtuoz i prekursor chyba, takiego podejścia, Mathew Herbert układał przecież linie basowe z nagranego gdakania kur i tak dalej, długo by wymieniać jego podejście do nagrywania płyt. Lepiej się zapoznać. Jeśli zaczynać, to proponuję Bodily Functions. Ja przypomnę tylko anegdotę z czasów kiedy robił muzykę dla Roisin Murphy na jej pierwszą płytę Ruby Blue. Otóż, polecił jej przynieść na pierwsze spotkanie w studio jakiś przedmiot, jakikolwiek. Nie bardzo wiedziała co wziąć i o co mu chodzi, więc wzięła laptop, żeby ewentualnie zapisać w nim wszystkie pomysły. Przyszła więc do studia z laptopem, a Mathew kazał jej wziąć ten laptop i z całej siły zajebać tym laptopem we włączony mikrofon. Takich oto dźwięków poszukuje Mathew Herbert. Mój ulubiony kawałek z płyty Roisin Murphy Ruby Blue:
 
 
 
I jeszcze jeden klip. Wspominając sobie nieodżałowaną Vivę Zwei, natknąłem się na teledysk, który tam całkiem często sobie latał. Kapela nazywała się Computer Jockeys i znam tylko jeden ich kawałek, właśnie ten, co na dole będzie klip zaraz. Innych nie znam i nie chcę znać. Pamiętam też jeszcze, że kiedyś widziałem ich koncert na właśnie Vivie Zwei. Dwóch kolesi za okablowanymi niemiłosiernie laptopami co chwila klikaja myszką. Klikacze. Jak to śpiewał klasyk, publika zdycha, lecz klaszcze. Tak to jest z tymi laptopowymi muzykami, ich koncerty nie wymagają dużej kondycji od muzyka. Pal sześć, nie o to chodzi. Chodzi o tą piłeczkę ping-pongową!
 
dawrweszte
O mnie dawrweszte

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura