Meira Asher to Żydówka mieszkająca w Holandii. Natknąłem się na nią przypadkiem, bynajmniej nie w metrze. Jej nagranie, z niejakim Guy'em Harries'em usłyszałem na pewnej składance i jak zwykle wpadłem w obsesję. Aż w końcu zapoznałem się z tym co ma do zaproponowania.
Do rzeczy więc. Studiowała grę na Tabli oraz śpiew Dhrupad (odsyłam do google) w Indiach, studiowała grę na perkusji w Kalifornii oraz naukę o dźwięku w Hadze. Trochę było tej edukacji, w międzyczasie jeszcze coś w Ghanie. Dziewczyna dużo się uczyła. No to teraz przejdźmy do muzyki. Ja usłyszałem najpierw fragment jej płyty ze wspomnianym Guy'em Harries'em o nazwie Infantry. Dziwne, jakby dysonansowe dźwięki w połączeniu z najczęściej melorecytacją właśnie Meiry. Po przesłuchaniu całej płyty, dowiedziałem się, że to jest właściwie koncept, performance o życiu dziecka, edukacji, w szczególności edukacji militarnej. Biorąc pod uwagę pochodzenie artystki, to wybór tematyki nie dziwi. Tym bardziej, że wcześniej też nie było lekko pod tym względem.
Płyta Dissected, czyli jej debiut z 1997r. jest niemal płytą etniczną. Sporo tam perkusyjnej gry, sporo śpiewów w języku nawet arabskim. W niczym nie przypomina oszczędnej, trzeszczącej elektroniki z Infantry. Płyta ciekawa, niemalże folkowa. Muzyka raczej nie zaskakuje patrząc na Meiry CV, ale przyjemnie wciąga. A następnie, w roku 1999 powstaje Spears Into Hooks. I tu już szok, bo o ile na Infantry wydanym 3 lata póxniej jest elektronicznie, ale oszczędnie i jednak w towarzystwie niejakiego Guya, tak tutaj już jest jazda bez trzymanki. Elektronika nie oszczędza, niektóre utwory kojarzą mi się z z furią Atari Teenage Riot, ale to moje własne skojarzenia. Jest tez coś z folku bałkańskiego, takie Beirutowskie trąbki, fajnie to brzmi. Oczywiście śpiewane to w kilku językach, zaczyna się od angielskiego. Album dotyczy konfliktu izraelsko – palestyńskiego i zaczyna się od słów
Another religious boy again does another act of a saint.
I już wiemy mniej więcej co i jak. Bliski wschód kreuje dziwne, nie zawsze zrozumiałe aktywności artystyczne. Chodzi mi o rodzaj muzyki jaki pojawia się na płytach często dotyczących konfliktu Izraela i Palestyny. Pisałem już o Muslimgauze, nie pisałem jeszcze o Libańczyku Mazenie Kerbaju, za którego linki dostałem kiedyś burę od samego Eliego Barbura. Ciekawe, że link do tych libańskich rysuneczków wysłał mi pewien znajomy Żyd mieszkający w Tel Avivie bodajże, a wysłał mi to w czasie ostatnich bombardowań Libanu i ostrzeliwania Hajfy. Tam się sporo musi dziać w tych ich klubach, w podziemiu, ale cholernie ciężko jest cokolwiek takiego wyhaczyć, bo niepopularne to i melodii mało. A jak melodii mało, to wiadomo, Polak nóżką nie potupie. Akurat Meirę Asher to w ogóle w sieci wyszukać coś więcej niż na jej stronie jest dość trudno, a naprawdę warto.
Najwięcej nadziei robiłem sobie płytą Infantry, ale jednak najmniej mnie uwiodła. Spears Into Hooks za to jest wyśmienita. Dam link do kawałka z debiutu z 1997r. Dissected, ale uwierzcie mi, Spears Into Hooks brzmi tak, jakby do podłączyć do wzmacniacza i przepuścić przez kilka vocoderów czy czego tam jeszcze. Słychać dużo rytmu, bo w końcu pani Asher w rytmach obeznana, ale jak na Dissected rytm jest dość czytelny, bo to na tabli, to na innych bębnach, tak na Spears Into Hooks podrasowała to elektroniką i jedzie bez trzymanki. Polecam.
A niech będzie. Dla porównania z płyty Spears Into Hooks. Choć nie lubię za dużo jutubów w notkach.



Komentarze
Pokaż komentarze