Terlikowski opublikował w „Rzeczpospolitej” ciekawy tekst o kontrowersjach wokół Piusa XII. Zainteresował mnie zwłaszcza poniższy fragment:
„Fundacja Pave the Way opublikowała zaś nawet dokumenty, z których wynika, że Pius XII uczestniczył w spisku na życie Hitlera z 20 lipca 1944 roku. A Hitler miał tego świadomość, o czym świadczy choćby zaawansowany hitlerowski projekt porwania lub nawet zamordowania papieża.”
Coś mi tu zgrzyta. Rozumiem, że z punktu widzenia pragmatyki politycznej wyeliminowanie Hitlera mogło pozytywnie odwrócić bieg dziejów i przyczynić się do uratowania wielu ludzi. Jednak z perspektywy Ewangelii (przynajmniej tak, jak ja ją pojmuję) dążenie do pozbawienia życia innego człowieka, choćby największego potwora, jest niedopuszczalne i kłóci się z istotą świętości.
Nie wątpię, że odpowiednie watykańskie instytucje szczegółowo przeanalizowały życie Piusa XII zanim wydany został dekret o heroiczności cnót. Skoro tak, to istnieją dwie możliwości. Albo informacje o udziale Piusa XII w spisku na Hitlera okazały się nieprawdziwe albo postępowanie to – z niejasnych dla mnie przyczyn - uznano za usprawiedliwione.
Może ktoś bardziej biegły w sprawach teologicznych mógłby to wyjaśnić?


Komentarze
Pokaż komentarze