Defetyk Defetyk
76
BLOG

Postęp w sądownictwie

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 33

Jak dotąd wyznawcy postępowych ideologii nie mogą w Polsce liczyć na realizację swoich postulatów klasycznymi metodami demokratycznymi. Polskie społeczeństwo w większości nadal jest przywiązane do tradycyjnego systemu wartości. Stąd nawet lewica, która te idee popiera, po dojściu do władzy nie jest skłonna ryzykować wprowadzenia małżeństw homoseksualnych, legalizacji aborcji, czy zakazu wieszania krzyży w miejscach publicznych. Postępowe środowiska tym bardziej nie mogą liczyć na poparcie PO. Ta w istocie bezideowa partia w ciągu ostatnich dwóch lat udowodniła, że nie podejmuje żadnych działań, które mogłyby osłabić jej notowania lub notowania jej kandydata na prezydenta.

Postępowe środowiska nie ustają w wysiłkach, czego przykładem jest ostatnia inicjatywa ustawodawcza dotycząca parytetów. Prowadzą również intensywne działania propagandowe i odnoszą na tym polu spore sukcesy przynajmniej w zakresie indoktrynacji inteligencji (pod tym umownym określeniem rozumiem osoby z formalnym wykształceniem wyższym lub pomaturalnym, ukierunkowanym jednak obecnie raczej na kształcenie specjalistów w wąskich dziedzinach, niż osób samodzielnie oceniających różne aspekty rzeczywistości). Ta grupa w większości wyjątkowo chętnie chłonie postępowe idee, czy to wsłuchując się w autorytety (dla jednych są to Kuba Wojewódzki, Szymon Majewski, bądź Jurek Owsiak, dla innych Adam Michnik, Jacek Żakowski lub Sławomir Sierakowski), czy też łącząc się we wspólnym rechocie z moherów albo z poczuciem wyższości spoglądając na niewykształcony motłoch i bezkrytycznie przyjmując treści proponowane im przez wiodące media. Jednak grupa ta na razie jest zbyt mała. Jej pozyskanie nie umożliwia jeszcze realizacji postępowych postulatów metodami demokratycznymi.

 

Ostatnio postępowcy odkryli nową metodę popularyzacji, a być może nawet realizacji swoich pomysłów: pozwy sądowe o ochronę dóbr osobistych. I trzeba przyznać, że jest to strzał w dziesiątkę.

Żeby to dobrze zrozumieć musimy przede wszystkim uświadomić sobie, że sędziowie to typowi przedstawiciele inteligencji, tyle tylko, że posiadający wykształcenie prawnicze. Nie widziałem podobnych badań, ale przyjmuję że rozkład wśród sędziów poglądów na kwestie polityczne i społeczne jest podobny do rozkładu przekonań inteligencji. Nie ma bowiem powodu, żeby występowały tu istotne różnice. W konsekwencji sędziowie, zwłaszcza ci z młodszego pokolenia (do ok. 40 - 45 lat), są w większości równie podatni na postępową indoktrynację.

Po drugie dobór sędziów do zawodu nie podlega jakiejkolwiek demokratycznej weryfikacji. Mamy do czynienia z dobieraniem przez samych sędziów do środowiska młodych prawników, którzy zdali stosowne egzaminy i zakończyli aplikację. W niektórych przypadkach pomocne bywają też koneksje rodzinne lub towarzyskie. W rezultacie władzę sądową często sprawują w Polsce ludzie, którzy nie mieli okazji wykazać się szczególnymi osiągnięciami i nie mają koniecznego doświadczenia życiowego do rozstrzygania trudnych spraw. Co więcej, ludzie ci są praktycznie nieusuwalni. Jeżeli ktoś uzyskał nominację sędziowską, to może być pewien, że usunięcie z zawodu grozi mu wyłącznie w przypadku drastycznego naruszania reguł środowiskowych. Sędzia zwyczajnie mierny może mieć zamkniętą drogę do awansu (choć niekoniecznie), ale ma zagwarantowaną posadę aż do emerytury.

Po trzecie zdarzają się sędziowie, którzy zachłystują się posiadaną władzą. Tacy sędziowie traktują siebie jako autorytety w sprawch nie tylko prawnych, ale również wszelkich innych, i dają temu wyraz w swoich orzeczeniach. Nie pojmują swojej funkcji jako służby przy rozstrzyganiu istotnych dla ludzi spraw, ale przede wszystkim jako okazję do zaprezentowania swojej z założenia słusznej opinii.

Na to wszystko nakłada się bardzo nieprecyzyjna regulacja dotycząca dóbr osobistych. Przepisy te są tak fragmentaryczne i ogólnikowe, że pozostawiają praktycznie pełne pole do interpretacji w konkretnych sprawach. Mało pomocne są tu często sprzeczne orzeczenia Sądu Najwyższego i dyskusje autorytetów prawniczych. W rezultacie sędziowie często rozstrzygają te sprawy kierując się swoimi pozaprawnymi opiniami i preferencjami. Jest to wyraźnie widoczne w głośnych orzeczeniach dotyczących ocen publicystycznyc, np. w sprawach wytaczanych przez Michnika lub Alicję Tysiąc.

W takiej sytuacji zwolennicy postępu mogą liczyć na wygraną nawet w taj absurdalnej sprawie, jak ostatni pozew przeciwko "Rzeczpospolitej" w sprawie kozy. Sprawa ta jest bowiem precedensowa. Nie chodzi tu o przyrównanie do zoofila konkretnego homoseksualisty, który wytoczył sprawę, ale o abstrakcyjne, satyryczne porównanie homoseksualizmu do zoofilii. Ewentualna wygrana postępowców stanowić więc będzie istotne zawężenie wolności słowa i dopuszczalnej debaty.

Zauważmy jednak, że w interesie postępowaców może być również przegranie sprawy. Wtedy zapewne zaskarżą Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, gdzie postęp się już mocno ugruntował. Ich wygrana w ETCP spowoduje dużo szumu na poziomie międzynarodowym i naciski na Polskę w celu zmiany prawodawstwa na postępowe. A polskie władze bywają na takie naciski podatne nawet bardziej niż na badania opinii społecznej.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka