Jest takie bydle, ze swej istoty kosmopolityczne, które bardzo upodobało sobie naszą Ojczyznę. I nic w tym dziwnego, znalazło u nas wymarzone warunki do życia. Bydle ma bowiem szczególne wymagania: lubi być uwielbiane i syte, a przy tym jednocześnie niedostrzegane, co jest koniecznym warunkiem jego istnienia. Takoż i jest w Polsce bez przerwy czczone i karmione przez tłum intelektualistów i – mimo że jego tłuste, szpetne cielsko zajmuje niemal całe spektrum opinii – mało kto zauważa ten nadmiar obrzydliwości. A imię jego: Podwójne Standardy.
Co innego, gdy Komorowski wypełniając obowiązki zmarłego Prezydenta pojedzie do Moskwy, powoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego, pokaże się z Tuskiem na wałach lub zaproponuje kandydata na szefa NBP. Wtedy w tłumie intelektualistów nie ma końca „ochom” i „achom”: „krok ku pojednaniu!”, „świetne posunięcie!”, „dobra prognoza na przyszłą prezydenturę!”. Co poniektórzy nawet wprost przyznają, że to doskonałe zagrania w niespodziewanie trudnej kampanii. Lecz nie jest to oczywiście „wykorzystywanie katastrofy”.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)