Z artykułu dowiesz się:
- Warunek rezygnacji Marcina Dziurdy z mandatu TK
- Kogo zaprzysiągł prezydent Karol Nawrocki
- Jak Dziurda próbował złożyć ślubowanie
- Co wydarzyło się podczas próby objęcia urzędu przez Macieja Berka
Deklaracja sędziego Dziurdy. Gotowość do ustąpienia
Sensacyjna wypowiedź prawnika padła w rozmowie z Wirtualną Polską. Nowo wybrany członek TK odniósł się w niej do wielomiesięcznego impasu wokół obsady Trybunału Konstytucyjnego oraz braku porozumienia między obozem rządzącym a Pałacem Prezydenckim.
– Mam coraz mniejszą wiarę w możliwość porozumienia. Ale gdyby miało to wymagać wygaszenia mojej kadencji i powołania Trybunału w składzie niekwestionowanym, jestem na to gotowy, o ile uda się znaleźć sposób zgodny z Konstytucją – zadeklarował Marcin Dziurda w wywiadzie dla wp.pl. Ekspert zapewnił, że nie wie nic o powołaniu zespołu w ramach rządu, który przygotowuje 50 ustaw pod opinię nowego TK z członkami wybranymi w obecnej kadencji Sejmu.
Prawnik wprost skrytykował postępowanie głowy państwa wobec wybranych prawników. – Konstytucja jest w tym zakresie krystalicznie jasna. Sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm. Tymczasem prezydent dwoje spośród wybranych sędziów zaakceptował, ale nie podał żadnych argumentów prawnych, dla których nie postąpił tak samo w stosunku do pozostałej czwórki – ocenił.
Wybrany przez Sejm kandydat na sędziego TK zwrócił uwagę na brak konstytucyjnych uprawnień prezydenta do selekcjonowania składu sądu konstytucyjnego. – A jest poza sporem, że prezydent w świetle Konstytucji nie ma kompetencji do decydowania, którzy spośród wybranych w ten sam sposób sędziów będą orzekać, a którzy nie – podkreślił Dziurda w wywiadzie. Inną optykę wyraża część konstytucjonalistów, w tym prof. Ryszard Piotrowski, który uważa, że skoro głowa państwa stoi na straży konstytucyjnego porządku państwa, to ma prawo poznać kwalifikacje kandydatów na sędziów TK, nim podejmie decyzje o zaprzysiężeniu. Zdaniem eksperta z Uniwersytetu Warszawskiego, ślubowanie musi odbyć się w obecności prezydenta, bo tak stanowi ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego znowelizowana w 2016 roku. W związku z tym, jeśli do tego aktu nie doszło, wybrani przez Sejm nie nawiązali stosunku służbowego i nie mogą orzekać.
Wakaty w TK utrzymywane prawie dwa lata
– Rozwiązanie jest proste. Gdyby dopuścić do orzekania wszystkich sędziów wybranych przez Sejm zgodnie z artykułem 194 Konstytucji, nie byłoby żadnego kryzysu. Trybunał Konstytucyjny mógłby znowu prawidłowo wykonywać swoje obowiązki – chronić konstytucyjne prawa i wolności obywateli. I tak naprawdę nie ma żadnego wytłumaczenia, dlaczego tak się nie dzieje – zaznaczył Marcin Dziurda.
Według Kancelarii Prezydenta, wakaty pozostawione przez koalicję rządową od 2024 do kwietnia 2026 roku obejmowały sześć stanowisk. Cztery za czasów prezydenta Andrzeja Dudy i dwa za Karola Nawrockiego. Głowa państwa stoi na stanowisku, że nie dokonano zgodnie z terminem wyboru kandydatów, a przysięgę odebrał od dwójki, której wakaty przypadły na okres jej prezydentury. Dziurda znalazł się w gronie czterech osób, które powinny były zostać wybrane za kadencji Dudy.
W marcu tego roku Sejm hurtowo wybrał sześcioro nowych sędziów TK: Magdalenę Bentkowską, Dariusza Szostka, Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdę, Annę Korwin-Piotrowską oraz Macieja Taborowskiego. Karol Nawrocki zaprosiła dwoje spośród wybranych sędziów: Magdalenę Bentkowską i Dariusza Szostka. Złożyli oni ślubowanie w obecności prezydenta.
Wobec braku reakcji prezydenta Dziurda podjął próbę samodzielnego sformalizowania procedury. 9 kwietnia 2026 roku złożył ślubowanie w sejmowej Sali Kolumnowej, używając formuły "wobec prezydenta”. Następnie złożył pisemną rotę ślubowania w biurze podawczym Kancelarii Prezydenta, lecz ostatecznie nie objął urzędu.
Spór o zaprzysiężenia i awantura w siedzibie Trybunału
Kolejna odsłona kryzysu rozegrała się w ostatnich dniach. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podczas spotkania z wyborcami w Tychach zapowiedział, że sędziowie, od których prezydent nie odebrał ślubowania, złożą je w innej formule.
Podstawą stała się ponad 20-stronicowa opinia Komisji Weneckiej. Uznała ona za dopuszczalne ślubowanie sędziego TK bez obecności prezydenta, gdy ten odmawia lub opóźnia tę czynność. Marszałek Sejmu wręczył Maciejowi Berkowi uchwałę o wyborze w obecności marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej oraz przedstawicieli Prezydium Sejmu. Na te działania szybko zareagował Karol Nawrocki, twierdząc, że ślubowanie Macieja Berka w Sejmie nie było ważne.
Kolejna odsłona sporu rozegrała się w siedzibie Trybunału. Prezes TK Bogdan Święczkowski oświadczył, że Maciej Berek nie został dopuszczony do orzekania. Prezes TK czeka na odpowiedź prezydenta, czy ten uznaje złożone ślubowanie. Według relacji Macieja Berka Święczkowski miał mu przekazać, że musi zapytać głowę państwa, jak postąpić w sprawie wykonywania przez niego mandatu.
Prezes TK osobiście pokwitował odbiór dokumentów, jednak wizyta zakończyła się awanturą. Berek alarmował, że doszło do incydentu, w którym prezes Trybunału miał go fizycznie wypchnąć z korytarza instytucji, wchodząc przed niego i blokując wejście do sali obrad sędziów. Złożył zawiadomienie do prokuratury o naruszeniu nietykalności osobistej.
Fot. Prof. Marcin Dziurda/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (93)