Defetyk Defetyk
27
BLOG

Co się stało?

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 9

Najprostsza odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi: establishment ponownie pokonał swoich przeciwników. Ciekawe są natomiast przyczyny przegranej.

Jak już tu pisałem, uważam, że Kaczyński miał szansę wygrać te wybory. Warunkiem było prowadzenie ostrej, wyrazistej kampanii opartej na tragedii smoleńskiej i na przypominaniu, w jaki sposób ofiary katastrofy były latami traktowane przez politycznych przeciwników. Taka kampania mogłaby jeszcze mocniej spolaryzować społeczeństwo, zmuszając sporą część tych, którzy nie poszli do wyborów, do opowiedzenia się po jednej ze stron. Czy byłaby to gra na emocjach? Jak najbardziej, ale mieszcząca się w demokratycznych kanonach. Zresztą przeciwnicy nie mieli takich dylematów i zwłaszcza w końcówce kampanii, kiedy sprawa katastrofy przestała już tak bardzo wpływać na nastroje społeczne, mocno uderzyli w sprawdzone antykaczystowskie tony. Grają na nich również już po zakończeniu wyborów.
 
Dlaczego Prezes PiS nie poszedł tą drogą? Myślę, że obawiał się zbyt dużego rozhuśtania emocji społecznych, które mogłyby się wymknąć spod kontroli. Wybrał zatem kampanię opartą na zmianie wizerunku i nawoływaniu do zgody. To uczyniło go łatwym celem ataków PO. Zarzucano mu oparcie kampanii na kłamstwie i ostrzegano przed głosowaniem na człowieka, o którym nic nie wiemy. Mimo to, przyjęta przez sztab PiS strategia była dość skuteczna aż do pierwszej tury wyborów. Jednak zawiodła później, kiedy PO przystąpiła do ostrego ataku. W tym momencie Kaczyński stracił impet. Odzyskał wiatr w żaglach dopiero po wyraźnie wygranej drugiej debacie telewizyjnej – za późno żeby zmienić wynik wyborów.
 
Rozmawiałem wczoraj z modelowymi, według stereotypu (błędnego – o czym innym razem) wyborcami Komorowskiego: dobrze wykształconymi przedsiębiorcami po trzydziestce, nieźle sytuowanymi mieszkańcami dużego miasta. Co ciekawe, są oni sceptyczni co do możliwości przeprowadzenia przez PO liberalnych reform, których się domagają. Nie ukrywają, że zawiedli się na dotychczasowych rządach Tuska. Również intelektualne możliwości Komorowskiego nie powalają ich na kolana. Jednak podoba im się styl PO, wizja bezkonfliktowej współpracy prezydenta z rządem i braku naśmiewania się z Polski w zachodnich mediach. Nie bardzo orientują się w geopolitycznych zmianach wokół kraju i w ogóle nie biorą tego aspektu pod uwagę przy podejmowaniu decyzji wyborczych. A przede wszystkim mają mocno wpojone antykaczystowskie stereotypy. Dwadzieścia lat propagandy, w tym ostanie pięć lat szczególnie nasilonej, zrobiły swoje. Ci ludzie stanowią po prostu typowy negatywny elektorat PiS.
 
Mimo tej rozmowy paradoksalnie uważam, że największy sukces Kaczyńskiego w tych wyborach polega właśnie na znaczącym przełamaniu elektoratu negatywnego. Nie jestem tak naiwny, żeby przekładać wyniki z drugiej tury wyborów prezydenckich, która rządzi się swoistymi prawami, na wybory parlamentarne. Jednak trudno nie zauważyć, że stereotyp antykaczystowski okazał się zbyt słaby dla 47% wyborczo aktywnych Polaków. Można również przyjąć, że znacząca część z tych 45%, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu, co najmniej godziła się z ewentualną wygraną Kaczyńskiego. W przeciwnym wypadku ludzie Ci poszliby głosować przeciwko kandydatowi PiS. Siła propagandy nie jest zatem tak wielka, jak się wydaje.
 
I co dalej?
 
Po wielokrotnym formułowaniu błędnych prognoz doszedłem do wniosku, że nie będę już więcej tak szalony, żeby coś przewidywać albo i nie przewidywać. Napiszę więc, czego się krótkoterminowo obawiam.
 
Nie jest prawdą, że PO osiągnęła wczoraj monopol władzy. Platforma ma ten monopol i wykorzystuje go już od 10 kwietnia. Teraz zyskała natomiast legitymację społeczną do jeszcze bardziej bezwzględnego podporządkowywania sobie państwa.
 
Obawiam się, że władza ta zostanie wykorzystana przede wszystkim do przejęcia resztki niezależnych od PO głównych mediów. W ostatnich tygodniach padł „Wprost”, a podporządkowanie Platformie mediów publicznych jest już tylko kwestią kilku tygodni. Myślę, że podjęte zostaną również działania zmierzające do odbicia „Rzeczpospolitej”. W konsekwencji może zostać zaprzepaszczona wielka zdobycz okresu porywinowskiego: pojawienie się w głównym nurcie debaty publicznej również poglądów antyestablishmentowych. A my będziemy mieli do wyboru pełne spektrum idei: od Paradowskiej aż do Żakowskiego.
 
I z tego właśnie powodu ośmielam się skierować uniżoną prośbę do wybitnych prawicowych blogerów działających na tym forum: Wasza obecność zyska jeszcze na znaczeniu, więc pozbierajcie się do cholery! Nie obrażajcie się na cały świat (czy macie powód, czy nie) i nie odchodźcie z kartonami zabawek.  Przestańcie zachowywać się jak Polska prawica lat dziewięćdziesiątych i bierzcie się do roboty!

 

A dla dodania animuszu, ku pokrzepieniu serc i jako nagrodę dla tych wszystkich, którzy dotarli aż tutaj, wklejam skoczną piosenkę o obronie wolności. Tego trzeba słuchać głośno!

 http://www.google.pl/url?sa=t&source=web&cd=2&ved=0CB8QtwIwAQ&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DTaJKDYZ-n38&ei=ceMyTNyzG8qQOJj4vM0E&usg=AFQjCNFdTFSth5zhi2YVqOCnE769MxpEOw

 

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka