Defetyk Defetyk
554
BLOG

Ekspert w TVN24

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 39

W TVN24 pojawiła się z tygodniowym opóźnieniem informacja o komendzie z wieży w Smoleńsku zezwalającej na podejście do 50 m. Jednocześnie w tej samej stacji wielu ekspertów do spraw lotnictwa odnosiło się do tej informacji. Nie znam się na lotnictwie, więc przyjmuję ich słowa z wielką pokorą. Na pewno mają wielką wiedzę i doświadczenie. Niepokoi mnie tylko jeden fakt. Otóż wczoraj jako ekspert TVN24 wystąpił między innymi pan Tomasz Białoszewski.

Przesłanie pana Tomasza było jednoznaczne: „To pilot jest podmiotem podejmującym decyzję o lądowaniu. To on ocenia wszystkie aspekty. Jeśli kontroler powie pilotowi, że jest piękna, słoneczna pogoda, a pilot widzi mgłę, to co ma zrobić?”. W ten sposób pan Tomasz zbagatelizował znaczenie komendy kontrolera lotów ze Smoleńska. Został jednocześnie przedstawiony jako publicysta lotniczy.
 
Z powodów, o których później, wypowiedź pana Białoszewskiego bardzo mnie zainteresowała. Przede wszystkim postanowiłem dotrzeć do jego publikacji o lotnictwie. I udało się. Znalazłem napisany wraz z Markiem Sarjuszem-Wolskim artykuł w Polsce Zbrojnej pod tytułem „Smoleńska droga podejścia”. Był on dość wyważony i nie przesądzał o przyczynach katastrofy. Problem w tym, że to jedyna publikacja pana Białoszewskiego na temat lotnictwa, która udało mi się odnaleźć. Poza tym był on jedynie współautorem cyklu „Na skrzydłach Ikara” w TVP, który w dostępnych publikacjach internetowych określa się jako lotniczo - historyczny. Udzielił również w Polskim Radiu wywiadu, w którym twierdził, że obecność gen. Błasika w kabinie pilotów nie powinna wywołać stresu załogi TU – 154 M, ale mogła spowodować „dodatkowe emocje”. Czy to dość, żeby nazywać go publicystą lotniczym i poświęcać mu czas antenowy sugerując, że jest ekspertem, który może wyjaśnić widzom przyczyny katastrofy?
 
Tego nie wiem. Wiem natomiast, że moja nieoceniona małżonka rozpoznała tego eksperta od spraw lotnictwa z czasów dzieciństwa. I wygląda na to, że poza programem o Ikarze, nie miał on nigdy nic wspólnego z lotnictwem. Według dostępnych mi źródeł w drugiej połowie lat osiemdziesiątych najpierw jako podoficer prowadził wojskową kawiarnię i kasyno w Jeleniej Górze, a następnie, po dwuletniej szkole w Poznaniu, był oficerem politycznym zatrudnionym w Wyższej Oficerskiej Szkole Radiotechnicznej (nie zajmował się tam kwestiami związanymi z techniką wojskową). Później niespodziewanie został konferansjerem na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, a następnie – w 1989 roku – prezenterem „Wiadomości” TVP i dziennikarzem zajmującym się tematyką wojskową. Prowadził program „Kawa i herbata”, a także programy o tematyce polonijnej w TV Polonia. Relacjonował nawet pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny. Dodam, że nie udało mi się dotrzeć do informacji, jakoby kiedykolwiek pilotował samoloty.

 

Nie chcę spekulować na temat przebiegu kariery zawodowej Białoszewskiego. Być może w burzliwym roku 1989 fakt, iż wcześniejszy oficer polityczny ludowego wojska został prezenterem „Wiadomości” mieścił się w granicach normy. Dziwi mnie jednak, iż obecnie objawił się w TVN24 jako ekspert od katastrof lotniczych. I to ekspert wyraźnie deprecjonujący informacje, które mogą obciążać smoleńską kontrolę lotów.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka