Kontrowersje wokół znaku przed Pałacem Prezydenckim nabierają mocy z każdym dniem. Dotychczas zwarte grupy zaczęły dzielić się na coraz mniejsze skonfliktowane grupki, z których każda z wielkim uporem walczy o realizację swojego pomysłu. W telewizji wypowiadają się stada architektów i rzeźbiarzy projektujących obeliski, tablice, pomniki i kolumny.
Jak rozwiązać ten węzeł? Sposób jest banalnie prosty. Fasadową, czy nie, ale mamy w końcu demokrację. Rzecz powinna więc być rozstrzygnięta demokratycznie. Nie postuluję oczywiście żadnego referendum, bo czasy są ciężkie, a nasza zielona wyspa najwyraźniej nie ma już komu upchnąć nowych obligacji. Tak się jednak szczęśliwie złożyło, że niedawno mieliśmy wybory, które wygrał Komorowski. Jest więc jasne, że to jego wyborcy powinni podjąć decyzję.
Szczęśliwym zrządzeniem losu reprezentatywna grupa wyborców Komorowskiego stawiła się w poniedziałek przed Pałacem i wyraźnie poinformowała ogół o swoich preferencjach. Do dziś brzmi mi w uszach ich gromki okrzyk „Pokaż cycki! Pokaż cycki!”. Sprawa jest więc jasna. Powinniśmy postawić przed Pałacem Prezydenckim cycki. Będzie nowocześnie, europejsko i awangardowo, a i Tusk będzie miał jeszcze jeden powód do dobrej zabawy.
Że co? Że katastrofa i ofiary? A kogo to obchodzi?!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)