Wiele wskazuje na to, że Tusk z pełną świadomością podjął decyzję o ustaleniu z Rosją przyczyn katastrofy smoleńskiej w drodze politycznego konsensusu z pełną świadomością, że będą to przyczyny różne od prawdziwych. Świadczy o tym następująca sekwencja zdarzeń:
Wiemy, że strona polska dysponowała nagraniami z baraku kontroli lotów już od pierwszych dni po katastrofie. Rząd miał zatem świadomość silnej presji wywieranej na kontrolerów zmierzającej do zezwolenia Tupolewowi na podejście do lądowania. Mimo to, informacji tej nie podano do wiadomości publicznej. Owszem tego typu spekulacje krążyły po Internecie w ramach wyśmiewanych teorii spiskowych, ale oparte były wyłącznie na facie obecności w baraku Krasnokutskiego – osoby, której tam być nie powinno. Treść stenogramów nie była nam natomiast znana.
W tym samym czasie politycy zbliżeni do obozu rządzącego oraz zaprzyjaźnione z PO media w najlepsze lansowały teorię nacisków wywieranych pośrednio lub bezpośrednio przez L. Kaczyńskiego lub nawet jego brata. Do mediów dostawały się przecieki o „debeściakach” i „jak nie wylądujemy, to mnie zabije”. Mainstream otwarcie spekulował o gen. Błasiku za sterami samolotu oraz alkoholu we krwi Prezydenta.
Raport MAK jako główne przyczyny katastrofy wskazuje błędy źle wyszkolonej załogi, która działając pod presją pijanego dowódcy podjęła ryzykowną próbę poszukiwania ziemi poniżej wysokości decyzji. Dziś mamy już dowody, że nie jest to prawda. Załoga, nawet jeżeli działała pod presją, to jednak podjęła w założonym wcześniej czasie decyzję o odejściu na drugi krąg, tyle że z niejasnych jeszcze przyczyn nie zdołała jej zrealizować. Jest jasne, że wiedzą tą dysponował rząd jeszcze przed publikacją raportu (informacja ta była zawarta w polskich uwagach do projektu raportu).Mimo to, w pierwszych oficjalnych reakcjach na raport MAK rząd w całości zgodził się z ustaleniami raportu dotyczącymi przyczyn katastrofy po stronie polskiej. Mało tego, zapowiedziano nawet, że nasz raport będzie dla nas jeszcze bardziej twardy. W stronę MAK kierowano jedynie postulat uwzględnienia w raporcie faktu przyczynienia się przez kontrolerów do katastrofy. Tusk jasno deklarował, że taką wersję raportu uznałby za słuszną, a miał przecież pełną świadomość, że ustalona w nim główna przyczyna katastrofa była nieprawdziwa.
Teraz, gdy stało się jasne, że Rosjanie w raporcie nic nie zmienią, zaczęliśmy w końcu rozmawiać o faktach. Nie zmienia to jednak oceny postępowania Tuska. Chyba rzeczywiście będzie to pierwszy nasz premier, który skończy w więzieniu.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)