Widmo krąży po Europie… Widmo bakterii na ogórkach. Po szalonych krowach, ptasich grypach itp. mamy kolejną groźna epidemię. Tak groźną, że wystraszyli się jej nawet dzielni i niezwyciężeni pogromcy faszyzmu – Rosjanie, nowatorzy w wielu dziedzinach zresztą. A więc nawet ruski samogon nie jest w stanie zniszczyć złowrogiej bakterii, zamieszkującej europejskie ogórki? Koniec ogórkowej zagrychy!? Czyżby Euroniunia wyprodukowała jakąś nową broń biologiczną, której dzielni mołojcy z KGB, o pardon! – z FSB nie byli w zdolni zneutralizować? A może to właśnie bohaterscy naukowcy Związku Sowieckiego, o pardon! – Federacji Rosyjskiej, zrzucili na europejskie plantacje ogórkowe nową odmianę zmutowanej bakterii, niczym podli imperialiści stonkę na ziemniaki 50 lat temu? Jak by na to nie patrzeć, blokada jaką ludzie pułkownika Putina nałożyli na europejskie ogórki może być kolejną odsłoną zimnej wojny.
Jak na to powinien zareagować Zachód, czyli Euroniunia? Moim zdaniem sprawę embarga na ogórki należy niezwłocznie wykorzystać w akcji uniezależnienia się od dostaw Gazpromu. Trzeba by tylko, aby jakiś „niezależny”, europejski ośrodek naukowy wykrył jakąś niezwykle groźną bakterię, albo wirusa w rosyjskim gazie przesyłanym do Europy ze Wschodu. „Nie chcecie naszych ogórków na zagrychę to wsadźcie sobie wasz gaz w… rurociąg!”. „Wolimy już polskie głupki, o pardon! – polskie łupki niż smród ze Wschodu!” Itp. itd.
Oczywiście o podjęciu jakiejkolwiek kontrakcji ze strony Euroniuni możemy tylko pomarzyć. Ale dobre, chociaż i to. Ciekawy jestem tylko jednego – kiedy jacyś naukowcy odkryją niezwykle groźną i panoszącą się już od dawna w Europie i na świecie bakterię głupoty? I jakie środki zastosują, żeby przeciwstawić się epidemii?
Tymczasem prezydent Bierut, o pardon! – Komorowski, całkowicie nie zajmuje się sprawą groźnej „ogórkowej” epidemii, tylko, wzorem prezesa Ochódzkiego, organizuje kampanię pt. „Szczerość w naszym klubie to norma”. Jeśli ktoś z internatów ma jakieś zastrzeżenia do jego pracy, tzn. nie pracy, tylko służby dla Narodu, a prezydenta akurat nie ma w Pałacu, to może śmiało wysłać mu maila ze skargą. Ponieważ wczoraj nie mogłem – mam zwolnienie – dlatego dziś pragnę wyrazić swoje głębokie niezadowolenie z urzędowania pana Komorowskiego. Zaczynam:
„Czasem aż żal ściska dup…pardon! – serce, patrząc jak nasz umiłowany wódz wypruwa sobie wnętrzności w służbie dla umiłowanej Ojczyzny. A tylu wbija mu w plecy noże! To nie ludzie – to wilki!”
I jeszcze piosenka: „Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezydent naszego kraju! Niech żyje nam!”
To śpiewałem ja – Pollack, bloger drugiej kategorii.
Papiery uporządkowałem w razie porannej wizyty.



Komentarze
Pokaż komentarze