Platon przewraca się w grobie. Twórcy listy cnót politycznych chyba się nie śniło, że kiedykolwiek dojdzie do takie sytuacji, gdzie jego praca może służyć najwyżej za papier toaletowy. Polscy "politycy" wyznają chyba zgoła inne wzory: spryt, parszywe kłamstwa, przebiegłość, a przede wszystkim - monstrualne chamstwo, którego nie powstydziłby się Pan Mietek, miło spędzający czas pod sklepem - a nie w gmachu Sejmu.
Politycy, mówiąc na przykładzie Donalda Tuska, oczekują od społeczeństwa ogromnego szacunku i ewentualnie kulturalnej krytyki. Przykładem mogą być perturbacje na linii rząd - kibice, kiedy to Policja wypisywała na prawo i lewo 500-złotowe mandaty ludziom, którzy śpiewali: "Donald matole, twój rząd obalą kibole", czy "Donald Tusk, gdzie masz mózg?". Nie róbmy cyrku, Panie Premierze. Czemu "ciemny lud" miałby być grzeczny i kulturalny, skoro nie potraficie zapewnić pewnego poziomu w Sejmie, miejscu, w którym ważą się losy naszego kraju?
Do plującego jadem Niesiołowskiego przywykliśmy, ale przykre jest to, że zamiast z tym walczyć, wielu polityków ten model po prostu powiela. Rozumiem, że Jarosława Kaczyńskiego nie wszyscy muszą kochać, ale "Zadzwonić do niego" w kontekście zmarłego Prezydenta to kolejny objaw, że za publiczne pieniądze, z naszego wyboru, zasiadają w sejmowych ławach prostacy żywiący się chamstwem i tak naprawdę słownym okrucieństwem.
Czasami się zastanawiam, czy przytoczony już Platon nie miał racji, mówiąc, że tylko rządy mędrców nie doprowadzą do gradacji ustrojów. Nie widzę w tym kraju polityki, zainteresowania państwem i obywatelami, ale "zajebiste" medialne gry słowne i utarczki. Zawsze to już będzie, ale na litość, nie jako centrum polskiej polityki!
Wstyd mi za to, że każdego dnia oglądamy ten wielki festiwal chamstwa i prostactwa, nie wyciągając z niego większych wniosków. Bo znowu ich i tak wybierzemy.


Komentarze
Pokaż komentarze