Ostatnio jaśnie panujący Premier Donald Tusk zrobił objazd polskiej sieci drogowej helikopterem, co dało mu pełen obraz przygotowań autostrad i "ekspresówek" przed Euro. Premier jest w niebo wzięty - kilometr nad drogą podróżuje się bardzo przyjemnie!
Ojciec dużo opowiadał mi o Edwardzie Gierku, znam to też z innych relacji. Wydaje mi się, że swoim objazdem kraju Donald Tusk chciał mojemu pokoleniu "zrekompensować" to, że nie było nam dane być świadkami gierkowskiej propagandy sukcesu i postanowił zrobić to samo.
Jednak wydaje mi się, że nie wszystko poszło zgodnie z planem. Co prawda, cała ekipa Donalda ma przyklejone do twarzy uśmiechy, ale no właśnie... przyklejone. Jestem pewny, że oni tylko głupich udają i mają świadomość, że tak kolorowo nie jest.
Jednak chęć utrzymywania pozorów, że wszystko jest jak należy prowadzi do smutnego wniosku: świni od koryta odciągnąć się nie da. Honor i reszta ideałów odeszły w niepamięć, liczy się WŁADZA!
Skoro postawili sobie niemożliwe do realizacji zadania, naobiecywali, to nadszedł czas rozliczenia. Nikt nie miałby im za złe, gdyby plan przygotowań do Euro był realny do wykonania. A i może oni mają coś z człowieczeństwa jeszcze w sobie, że byliby usatysfakcjonowani wypełnieniem go w 100%?
Ale coś mi świta, że Jarek nie próbował niczego ciągnąć na siłę. Widział, że nawet artysta w gnoju nie wyrzeźbi i po prostu podał się do dymisji.
Nie róbmy polityki. Pudrujmy Euro.


Komentarze
Pokaż komentarze