Dzisiaj przepis na szpinak, bo widzę, że nikt się nie kwapi, by tą roślinę tu opisać.
Szpinak ma cudowne właściwości u mojego męża, bo gdy jest na obiad, to mój małżonek tylko „pyry” do niego potrzebuje, a tak je zapalczywie, że aż się spoci.
Bierze się, więc ze dwa kilo szpinaku, jak się ma ogródek jak ja to można dołożyć: listków buraczka, listków fasolki, listków rzodkiewki, młodą komosę, listków pokrzywy, a nawet listków mniszka lekarskiego, mleczem zwanym i to wszystko pokroić, sparzyć wrzątkiem i gotować z samą solą do miękkości, potem spróbować, czy dosyć słony, jak tak to zasmażkę z masła i mąki zrobić, zmieszać z zasmażką i dodać z pięć jaj ugotowanych na twardo i startych na tarce, lub drobno posiekanych, jeszcze raz sprawdzić, czy aby dosyć słone i jeść z ziemniakami i jakimś mięsiwem, (jak kto lubi).
Niektórzy czosnek do szpinaku dodają, albo kaszę, ale ja po różnych próbach doszłam do wniosku, że ten przepis, może najprostszy, ale i najlepszy, w naszym domu jest.
Pozdrawiam serdecznie.
Iwona Jarecka zwana Algą



Komentarze
Pokaż komentarze (15)