Potrawa to prosta z najprostszych, bo dwa składniki tylko: ziemniaki i mąka. Jednak nie do przygotowania przez jedną osobę! Dlaczego? Bo wyrabiana, z ziemniaków i mąki, klucha lepiącą się staje i drewnianego tłuczka, „ze swych objęć” wypuścić nie chce, jednocześnie kurczowo garnka się trzymając. Tak to próbując wyciągnąć tłuczek z prażuchy, rzeczoną razem z garnkiem unosimy. Dlatego przy wyrabianiu druga osoba być musi aby garnek oburącz trzymać. Jest więc ta potrawa idealną dla samotnych studentów, chcących koleżankę z akademika poderwać. Dziewczynę na degustację zaprosić, jednocześnie o pomoc w przygotowaniu prosząc. Będzie okazja aby i erudycją i talentem kulinarnym błysnąć.
Do rzeczy. Ziemniaki (4 szt. na osobę) obrać i gotować w osolonej wodzie. Wody winno być tyle aby ledwo zakrywała ziemniaki. W połowie gotowania dodać 5-6 czubatych łyżek mąki, mąka powinna pokryć ziemniaki. Nie mieszać! Gotować na małym ogniu do miękkości ziemniaków i jeszcze dwie minuty. Ziemniaki odcedzić i ubijać drewnianym tłuczkiem do uzyskania jednolitej kluchy, w której nie ma prawa być choć jedna, maciupka grudka mąki. Praca to ciężka, dla dwóch osób: jedna garnek trzyma; druga, obu ręcznie, tłuczkiem operuje. Prażucha jest dobrze wyrobiona wtedy, gdy nie wypuszcza tłuczka „ze swych „objęć”.
Nakładać ową pychotę na talerz łyżką stołową uprzednio natłuszczoną w omaście Omasta vel okrasa to roztopiony smalczyk ze złotymi lub jasnobrązowymi skwarkami i zezłoconą cebulą (ciemniejszy kolor skwarków lub cebuli dyskwalifikuje kucharza). Podawać prażuchę uszlachetnioną, wspomnianą wyżej, omastą.
Prażucha doskonale smakuje także odsmażana, gdy na rozgrzanym tłuszczyku dostaje "złotej skórki".
Pozdrawiam i życzę wszystkim smacznego.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)