Podaję zgodnie z obietnicą przepis na nalewkę białoruską, która smakowała niezmiernie Azraelowi, a która doprowadzic może nieostrożnego pijącego do omamów wzrokowych ;) nalewka znana u nas i u wschodnich sąsiadów co najmniej od czasów saskich.
Bierzemy pól litra wódki i wlewamy do gara.
Wsypujemy łyżkę stołową cynamonu, łyżeczkę herbacianą gałki muszkatułowej, takąż czerwonej ostrej papryki, garstkę goździków i czarnego pieprzu, na koniec jeden liść laurowy. Dolewamy dużo miodu, najlepiej gryczanego.
Mieszamy i podgrzewamy pod przykryciem, nie dopuszczając do wrzenia, a jak przestygnie, filtrujemy przez bibułę do flaszki, którą starannie zakorkowawszy i wrzuciwszy kilka goździków wstawiamy do zamrażalnika.
Pić w malutkich kieliszeczkach, na zimno, uprzedzam że mieszanie z innymi trunkami jest zabójcze. Broń Boże nie używać jako składnika drinków!
Życzę smacznego :)
Kłaniam się nisko,
Azjata z Tatarstanu :)



Komentarze
Pokaż komentarze (9)