Pomysł narodził si podczas jazdy tramwajem nr 12 pędzącym w stronę poznańskich Rataj. Żołądek zdecydowanie po całym dniu w pracy dopominał się o coś do przetrawienia. Pierwotny plan poczynienia czegoś z filetów z piersi indyka spalił na panewce jako że zapomniałem wyjąć ich z rana z zamrażarki. Trzeba był szybko coś wymyślić, inspirujący w tym względzie okazał się wpis wielce szacownego Futrzaka ( patrz poprzednia notka). Jako, że chciałem coś szybkiego dłuższe siedzenie w kuchni nie wchodziło w rachubę więc wielce apetyczny przepis Futrzak poczeka na następną okazję, ale penne nie chciało dać mi spokoju. Pierwszą myślą było pożenienie go z pesto, maiłem w domu genuovese, ale sądzę że wszystkie rodzaje się nadadzą. Do penne z pesto postanowiłem dodać jeszcze słuszną ilość czarnych posiekanych oliwek, tak na oko z dwie garście. Ale czegoś jeszcze brakowało, byłem mocno głody więc coś jeszcze przydałoby się. Po dłuższej chwili zastanowienia przyszło olśnienie: tuńczyk.
Po dotarciu do domu przystąpiłem do działania, wszytskiego to zajęło jakieś 20 minut, podczas gdy makaron się gotował skroiłem oliwki wymieszałem z pesto ( jakieś 2-3 łyżki żeby nie zdominowało za bardzo pozostałych składników) i puszką tuńczyka odsączonego z oleju. Gdy makaron doszedł wymieszałem z sosem i na koniec posypałem serem ( tu polecam "Corregio" firmy President, jest to rozdrobniony ser b. podobny w smaku do parmezanu, a i na studencka kieszeń przystępny). Przepis bardzo prosty, a danie wyszło przednie.
pozdrawiam
Jakub Stempski
p.s. właśnie mi przyszło do głowy, że gdyby posiekać drobno oliwki, to można ten sos wykorzystać jako pastę na kanapki, jest wystarczająco gęsty



Komentarze
Pokaż komentarze (3)