Takie mnie naszły refleksje z okazji sześćdziesiątej piątej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i kolejnej fali dyskusji co zrobić z tym fantem 65 lat póżniej.
Do tej pory naiwnie myślałem, że to brak świadomości powodował takie a nie inne wybory Polaków. Kiedy w 1989 postawiaono im pytanie partyjny czy z „Solidarności” to bez trudu zdali egzamin wycinając partyjnych z Sejmu co stało się przyczyną „upadku komuny”.
Tu się kończy polityczna świadomość Polaków. „Upadek komuny” w praktyce oznaczał powrót do władzy „PUŁAWIAN” (tej frakcji PZPR, która rządziła do 1956 i jest odpowiedzialna za antypolski terror tak zwanej „rewolucji”). Wystarczyło zmienić nazwę państwa, ukoronować na powrót orła i zatrzymać rabunek kraju przez ZSRR (to natychmiastowo zapełniło półki sklepowe) aby wyborcy stracili orientację. Do władzy powrócili Kuroń , Michnik (ten to w szacunku dla rodziny, „zasłuzonej dla Stalina jeszcze przed II Wojną. Szkoda ,że rodzice nie doczekali, ale brat może być dumny) i cała reszta nomenklatury stalinowskiej. Dla wyborców to „wolna Polska”, dla ludzi bardziej trochę świadomych to kolejne wcielenie PRLu. Bez wątpienia kapitalne znaczenie ma uwolnienie Polski z niewoli sowieckiej, co nie znaczy, że Rosja nie rości sobie praw do Polski jako „strefy wpływów”. Widać to szczególnie wyrażnie teraz, kiedy lewacki prezydent USA odkręca „błędy” poprzedniej ekipy w tym temacie.
Intresuje mnie popularność partii współczesnej „targowicy” czyli PO. Jedyną „zasługą” tej partii jest to, że nie są PISem. Gdyby nie istniała antyPISowska propaganda, to spin doktorzy PO mieliby nie lada problem, bo partia u władzy nie ma nic, kompletnie NIC do prezentowania jako osiągnięcie.
Trwa dobijanie publicznych mediów. Trudno ustalić kto przejął stocznie i ile to będzie kosztować podatników (czyli wyborców). Przywrócono właśnie PRLowskie pojęcie „bogaty student” co (jak zauważył Andrzej Krauze w Rzeczypospolitej) utrudni Palikotowi finansowanie kampanii wyborczych PO. Mamy u władzy gromadkę ludzi kompletnie niekompetentnych, a mimo tego cieszących się poparciem wyborców.
Czym więc róznią się od znienawidzonego PISu, czym jest PIS?
Zacznijmy od nazwy. Prawo i Sprawiedliwość to w kraju, w którym afera Rywina uświadomiła wszystkim, że Ubecka mafia steruje nawet ustawami sejmowymi, prawo i sprawiedliwość potrzebne były jak powietrze. Kiedy partia o tej nazwie była u władzy zapanowało zaniepokojenie w kręgach postępu, zwanych dawniej nomenklatura. Wspólnym wysiłkiem całej „tęczowej koalicji” (geajów też wysłano do boju przeciwko „kaczyzmowi”) udało się oszołomów obalić i wybrać „nową”, umiejącą „liczyć głosy” władzę liberalnego postępu. Niestety nowa, postępowa władza musiała się odwdzięczyć swojemu elektoratowi (w więzieniach PO ponad 90% poparcia) i mamy to co mamy „wdzięcznych” wyborców, to ci którzy oczywiście górują intelektem nad PISowską ciemnotą. Cieszą się geje, więźniowie, UBeccy konfidenci a nawet tacy, których kiedyś w PRLu sekretarz organizacji na zakładzie poklepał publicznie po plecach.
Rządy PISu pozostawiły sporo niezałatwionych spraw, ale udało się załatwić kilka takich, które nigdy nie byłyby nawet brane pod uwagę przez „targowicę”.
KARTA POLAKA – po raz pierwszy polski rząd upomniał się o rodziny wywiezionych Polaków. Mniej więcej 1,5 milionów Polaków „zniknęło” z ziem okupacji sowieckiej 1939-1941 i po tak zwanym „wyzwoleniu”. Ich powrót do ojczyzny może okazać się bardzo znaczący w skutkach. W państwie, gdzie młodych wychowuje się w pogardzie dla ojczyzny i jej symboli, właśnie tamci dalecy Polacy ze wschodu może podtrzymają ducha narodowego.
Powołanie CBA – to dla odmiany pierwsza, wolna od UBectwa ( nie oszukujmy się Ubectwo z pewnością ma tam wtyki, tak jak miało w „Solidarności”, ale zasada obowiązuje) organizacja śledcza. Samo jej istnienie powoduje znaczne samoograniczenie POwskiej pazerności. Prwdopodobnie z tego powodu nadal mamy nasze szpitale niezamienione jeszcze w hotele i kasyna. CBA ostrzegała nas przed wyborami przykładem Sawickiej (Azrael omal się nie zadusił ze złości, uważał, że takie wiadomości nie należą się wyborcom. Niech oceniają kto się ładniej uśmiecha, kto ma ładniejszą żonę, lub kto ma głośniejszych kiboli) i mimo tego „światły” elektorat nie mógł już dłużej znieść „PISowskiej buty”, wybrał „miłość”. Może to uczucie Sawickiej (mężatki) do agenta CBA tak wzruszyło rodaków, że niezauważyli o co chodzi w tej sprawie?
Przywrócenie właściwego znaczenia rocznic wybuchu Powstania Warszawskiego, tragicznej, heroicznej walki najlepszej młodzierzy Polskiej przeciwko okupacji zarówno niemieckiej, jak i sowieckiej. Rocznicy wybuchu II Wojny z przypomnieniem zbrodniczego udziału sowietów i ich piątej kolumny takich jak stary Cimoszewicz czy Kwaśniewski (ten ostatni pod innym wtedy nazwiskiem) lub zaufani ludzie Stalina rodzina Shechterów (po wojnie zwana Michnik). Odznaczenie prawdziwych bohaterów z jednoczesnym pomijaniem fałszywych (tu bywały wpadki, co jedynie przypomina o wszechobecności UB).
Utrzymywanie i powiększanie wzrostu gospodarczego. Malało bezrobocie, poprawiała się sytuacja rodzin.
Czym może poszczycić się Platforma Obywatelska?
Powolna likwidacja Polskiego Radia i Telewizji (to gest wobec UBTV, które zapewniły „własciwą” propagandę i nadal to robią)
Poddanie stoczni
Rozbrajanie Polskiego Wojska, szykowanie się do walki z wrogiwm wewnętrznym.
Zaniechanie ścigania UBeckich afer (mafia paliwowa)
Powolne ale skuteczne dobijanie służby zdrowia (Sawicka mówiła prawdę)
Poddawanie ważnych dla Polski symboli, żeby nie „drażnić sojuszu niemiecko-rosyjskiego) mam na myśli głosowanie zdrady w Parlamencie europejskim przeciwko „dniu Pieleckiego”
Chucpa na urodzinach „Bolka” i cisza na urodzinach Anny Walentynowicz (jesze raz widać, że PO serce ma tam gdzie „stało ZOMO”)
.............lista hańby i agenturalnych wręcz poczynań obecnego rządu jest zbyt długa. Każdy dzień dodaje coś nowego do tej listy, pomijając lekcje „dobrego wychowania” posłów Palikota i Niesiołowskiego.
A mimo tego wyborcy ich lubią.
Jedyna grupa wyborców, która może czuć się lepiej to UBecy i ich konfidenci. Czy rzeczywiście było ich aż tak wielu? 60% narodu?
Mija 65 lat od wubuchu Powstania Warszawskiego. Toczą się spory, czy było warto, czy ta danina krwi przyczyniła się do przetrwania Polski w kolonii zwanej PRL. Czy ten heroiczny zryw przypominać będzie młodym Polakom ich rówieśników z ’44, którzy pokazali następnym pokoleniom jak należy kochać ojczyznę. Trudno mi odpowiedzieć. Może to właśnie te 30% wyborców, które w żaden sposób nie mogą się pogodzić z możliwością głosowania na UBekistan? No może jeszcze te 10% niezdecydowanych do końca. Niecałkiem przekonanych, że jedyną legalną władzą w Polsce jest UB?
Ale czy 30% - 40% narodu wystarczy, aby krainę między Bugiem a Odrą ciągle jeszcze zwać Rzeczypospolita Polska? Może to jednak jakaś Generalna Gubernia, Prywislański Kraj lub PRL z niepokorną mniejszością narodową?


Komentarze
Pokaż komentarze (44)