6 obserwujących
65 notek
48k odsłon
  91   0

Koszt dobrej zmiany (PPK). Oczywiście na +.

Po natrętnych i częstych notkach zachwalających PPK, nielicznych komentarzach dotyczących ochrony naszego wypracowanego kapitału na emeryturę, a także by zobrazować czytelnikowi kilka podstawowych reguł, które rządzą w polskiej odmianie socja-kapitalizmu państwowego, dobrze byłoby wskazać punkt ekonomicznego odniesienia w stosunku do zarządzania finansami osobistymi.

Po co? Zaraz mnie wyprostujecie. Jest wskaźnik inflacji, wskaźnik średniej płacy w gospodarce narodowej, jest relacja kursowa naszej waluty do walut z całego świata, no i jest masa indeksów giełdowych prezentujących stan naszej gospodarki. Poza tym, występuje kilkadziesiąt innych, bardziej lub mniej użytecznych, które jednym oświetlają drogę, a innych kierują na manowce.

W obszarze naszych finansów leży także decyzja uczestniczenia w PPK. Po tym jak w jednym z komentarzy nazwano mnie faryzeuszem, bo odradzam wszystkim uczestnictwo w PPK, podzielę się moimi zastrzeżeniami do owego programu mającego za  główny cel interes przedsiębiorstw z kapitałem, który ma wspólne pochodzenie co faryzeusze. 

Otóż:

1. Uczestnicząc w programie zmuszamy pracodawcę do odprowadzania połowy składki za nas. Czyli dla nas dobrze! Zarabiamy na tym skąpym krwiopijcy. Niech zdycha, wykrzykną zawistnicy. Teraz na spokojnie pomyślmy. Zwiększamy koszty przedsiębiorców oraz pracodawców publicznych/państwowych. Napędzamy inflację, czyli sami się krzywdzimy. Dodatkowo, zwiększając koszty pracy zmniejszamy konkurencyjność naszej gospodarki, a tej dziury tak łatwo zatkać się nie da. Ponadto, w naszym kraju marża zysku z roku na rok się zawęża, co powie Wam piekarz, sklepikarz i przedsiębiorca. W efekcie niszczymy własną gospodarkę, która nas żywi.

2. Otrzymujemy kasę ze skarbu państwa. Lubicie to? Darmowa kasa od państwa. Wyłapujecie sarkazm? Pomijając czynnik inflacjogenny, który z tej kasy robi praktycznie darmowy finansowy gest marketingowy, cała ta kasa jest oddawana do inwestowania w obce ręce. Czyli co? My tej kasy nawet nie wąchamy! Ba! Możemy jej w przyszłości też nie powąchać, gdy rządowi braknie środków. Historia lubi się powtarzać i to zazwyczaj ta, która najbardziej bolała.

3. Ryzyko inwestycyjne. Morze możliwości. Taki program i taki i jeszcze owaki. Zależny od twojej awersji do ryzyka, twojego wieku, twoich upodobań oraz koloru gaci. Część dłużna, część udziałowa, konwersja, dziedziczenie, PPE, PTE, PPK - aż miło, tak o nas dbają. Już liczymy kochane pieniążki, które nasze kochane państwo nam dało, pracodawca (oby przeżył) i my sami odłożyliśmy. Mnożymy przez lata i dodajemy te krociowe zyski wypracowane przez fundusze inwestycyjne zarządzane przez towarzystwo inwestycyjne. Wszystko do czasu, gdy pojawi się strata. Takiej możliwości nikt nie wyklucza, tak jak nie wykluczaliśmy wzrostu kursu franka... To teraz domyślacie się kto będzie beneficjentem tej straty?

4. Koszt. Nie ma nic za darmo, powiadają. Zgoda na koszt, ale ja wybieram czy chcę koszt zakupu ponieść. Gdzie i od kogo kupić, no i za ile. Z PPK tak nie jest. Wpływu nie mamy na żaden  powyższy wybór. Albo wchodzisz, albo wypier**** (gwiazdki ogarniacie). Płacicie 0,4% za, uwaga!, możliwość powiększenia środków na waszą emeryturę! A dokładniej płacicie prowizję za zarządzanie. Parafrazując, zarządzać każdy może, trochę lepiej trochę gorzej....

Mógłbym jeszcze was zanudzać o kilkunastu wadach ustawy z dnia 4 października 2018 r. o pracowniczych planach kapitałowych, lecz to co wymieniłem powyżej jest wystarczające do stwierdzenia, że cały ten geszeft służy do osłabienia gospodarki Polski i pozbawienia nas oszczędności.

Co w zamian? Jak umiesz liczyć, to licz na siebie... powtarzała mi śp. babcia. Nie licz na emeryturę, licz na własną rodzinę... i pan Pawlak dorzucił mądrość ludową, gdy szabrowali OFE. 

Wiem, że przełamanie mentalnej bariery i zadbanie o własne finanse oraz tym samym o własną, nie państwową emeryturę jest w wielu przypadkach niezwykle trudne. Być może pomocne będzie uświadomienie sobie, co tracimy na przykładzie wzrostu cen mieszkań. Wybrałem wzrost cen w Poznaniu. Lata 2015-2021 mieszkania do 40 m2. Ceny uśrednione. Pomijam wiele elementów wpływających na cenę aby odfiltrować rzecz najważniejszą - zmarnowaną szansę! Dane z portali internetowych i rynku nieruchomości.

Rok                         Cena

2015                       5 556,00

2016                       5 665,00

2017                       6 100,00

2018                       6 800,00

2019                       7 350,00

2020                       8 790,00

Wzrost procentowy rok do roku i od początku dobrej zmiany ogarniecie sami. Teraz w domowym zaciszu zróbcie sobie rachunek ile zarobiliście w tych latach, zróżnicujcie i wyliczcie spadek wartości złotówki. Na koniec przemnóżcie go przez wartość odkładanych środków w PPK...

Wnioski?

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka