Pan prof. Rybiński, na stronie głównej portalu S24, pyta w swojej notce:
http://rybinski.salon24.pl/580754,co-sie-dzieje-z-placami-w-polsce#comment_8964848
i puentuje notkę, również pytaniem:
"jakie mechanizmy, które działają w Polsce i nie działają w innych krajach UE, umożliwiają takie zwiększenie udziału kapitału/zmniejszenie udziału pracy w dochodzie, czy jak mawiali klasycy – pozwalają na taki wyzysk ludzi pracy?"
Pozwoliłem sobie na komentarz pod notką pana Rybińskiego, który wygląda tak:
Z całym szacunkiem, odwraca Pan kota ogonem.
Pytanie bowiem jest: jakie mechanizmy wprowadzić, żeby nie pozwalano na wyzysk ludzi pracy.
Albowiem, w Polsce jest takie powiedzenie: "kto bogatemu zabroni".
No więc:
1. Kto bogatemu zabroni szantażować pracownika umową o prace, z minimalną stawką (no kto?). Nie wspomnę o umowach o dzieło, "na czarno" itd, bo to już patologia.
2. Kto bogatemu zabroni, tak lawirować w przepisach, aby odprowadzać jak najmniej kosztów pracy (narzekając jednocześnie, że koszty pracy są wysokie-nieprawda! W Polsce są jedne z najniższych.)
itd.
3. Kto bogatemu zabroni, kosztem dwóch powyższych punktów "defraudować" "zaoszczędzone" w ten "sposób" (dużo tego "quote") pieniądze na trzeci samochód, czwartą kochankę, piąty apartament, szóstą pielgrzymkę itd.
No kto zabroni?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)