39 obserwujących
6029 notek
2077k odsłon
  116   0

Balcerowiczowska metoda dławienia inflacji

W latach 90. XX w. mieliśmy do czynienia z ogromnym wzrostem cen. Rosły one w tak wielki sposób, że w chwili otrzymania należności za wykonaną usługę otrzymana kwota często już nie pozwalała na odbudowanie zapasu surowców niezbędnych do wykonania usługi. W mediach to zjawisko nazwano "hiperinflacją".  Dla mnie to niezupełnie była prawda.

Wcześniej obowiązywała zasada, że to Rada Państwa ustala ceny. A przedsiębiorstwa (znaczy się, prawie wszystkie przedsiębiorstwa były państwowe) otrzymywały dotację czyli dopłatę różnicy między ceną sprzedaży a kosztem produkcji sprzedanego produktu.

Tak mogło być, ponieważ to system sterowania finansami państwa regulował koszt wytworzenia produktu w stosunku do wysokości wynagrodzenia wypłacanego pracownikom. Ten system nie był w stanie długo utrzymać się, ponieważ nie sprzyjała temu sytuacja międzynarodowa. Tu warto przypomnieć, że w latach 70. XX w. bardzo dużą popularnością w społeczeństwie cieszyły się kontrakty na tzw. "budowach eksportowych". Polskie przedsiębiorstwa brały udział w międzynarodowych przetargach i uzyskiwały zamówienia na wykonanie prac poza terenem Polski. Oczywistym było, że w takiej sytuacji wiele osób było zainteresowanych wyjazdem na taki - z reguły 3-letni kontrakt. W ramach rozliczeń polskie przedsiębiorstwo (za pośrednictwem specjalnego organizatora prac poza granicami Polski) otrzymywało znacznie wyższe kwoty za wykonane prace, głównie budowlane, aniżeli możliwe do uzyskania wynagrodzenie w Polsce. Tym samym i pracownicy realizujący te prace uzyskiwali wynagrodzenie zdecydowanie wyższe, aniżeli za pracę w kraju.

Był mały szkopuł w tym, że wynagrodzenie polskim pracownikom wypłacano w tzw. "bonach PeKaO" będących równowartością dolarów amerykańskich - ale już tylko na terenie Polski. Ale każdy, kto skorzystał nawet i z tej możliwości pracy "na kontrakcie", i tak wychodził z tej sytuacji obronną ręką. Warto dodać, że wtedy relacja między dolarem amerykańskim i polską złotówką była różna. Jeżeli ktoś wymieniał swoje dolary na złotówki w polskim banku a wymienił je po kursie nieoficjalnym z tzw. "cinkciarzem", wyraźnie odczuwał różnicę na korzyść wymiany "czarnorynkowej". Ale musiał liczyć się z ryzykiem ujawnienia takiej wymiany przez wyspecjalizowane jednostki - co groził nie tylko konfiskatą wymienianych dolarów, ale także i karą więzienia...  


A na czym polegał problem ?

image

https://ipn.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/1/1-9460.jpg


Cóż, w roku 1980 rozpoczął się ogólnopolski strajk zakończony "porozumieniami sierpniowymi". Społeczeństwo zbuntowało się przeciwko dominującej pozycji PZPR i władzy przez nią sprawowanej. Zakończyło się to "stanem wojennym" w dniu 13 grudnia 1981 roku i zaowocowało zamknięciem możliwości wyjazdu poza granice Polski przez kilka lat.

Niezależnie w krajach, gdzie prowadzono prace w trybie "kontraktów zagranicznych",  wybuchły zamieszki na tle politycznym oraz pojawiło się zagrożenie lokalnymi konfliktami zbrojnymi. Kraje, które prowadziły tam swoje interesy, wycofały się z uwagi na zagrożenie konfliktem zbrojnym. Ogromna rzesza pracowników polskich pracujących poza granicami Polski wróciła do kraju ze znacznym zasobem gotówki bez możliwości konsumpcji - bo w Polsce oferta towarowa nie była zbyt imponująca. Lepsze produkty nagle uzyskały znaczne ceny z uwagi na zwiększony popyt a przedsiębiorstwa państwowe nie były przygotowane do zmiany profilu produkcji.

Z jednej strony - opóźnienia w uzyskaniu wynagrodzenia za wyprodukowany towar spowodowały ogromne zatory płatnicze, z drugiej strony nowe rygory prawne doprowadzały przedsiębiorstwa do bankructwa z uwagi na odsetki karne za niezapłacone zobowiązania.

A w mediach nazwano te problemy "hiperinflacją"... Specjaliści od gospodarki wybrali model liberalizacji państwa. Jednocześnie zlikwidowano cały przemysł państwowy przekształcając go w spółki kapitałowe. Przyjęte reformy finansów wymusiły likwidację przedsiębiorstw państwowych bez względu na rachunek zysków i strat...

Wkrótce dokonano wymianę pieniądza w proporcji 10 tys. starych złotych jako 1 PLN... i tak oto wielkie fortuny zapadły się w nicość, ogłoszono walkę z inflacją za udaną.


Czy tak należy postąpić znowu, w niecałe 30 lat od tamtych wydarzeń ?




Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka