Powoli zaczynają się potwierdzać moje oceny sceny politycznej. Próba odsunięcia PiS od władzy wyraźnie ukazuje problem polaryzacji sceny politycznej. W życiu mamy tylko dwa rozwiązania - jedno dobre i drugie złe. Próby dowodzenia, że demokracja jest wtedy, kiedy wybiera się "wolę większości" jest błędem. Owszem, istotą demokracji jest wybór opcji, za którą opowiada się większa liczba osób wybierających.
Ale demokracja to nie jest lojalność wobec wodza. Lojalność wobec wodza jest zgubna. Dowodzi tego rozpad partii Szymona Hołowni. Co z tego, że był wodzem założonej przez siebie partii. Lojalność wobec niego zagraża rozpadem tej partii. Kto dzisiaj lojalnie opowiada się za Szymonem Hołownią - praktycznie nie ma na nic wpływu. Podział partii jest faktem i część jej członków opowiada się za lojalnością względem Donalda Tuska i część członków tej partii chciałaby mieć wpływ na sprawy państwowe.
Ten podział także jest błędny. Bo opowiadanie się za Donaldem Tuskiem, może i daje jakieś tam apanaże, ale - czy w interesie Polski jako państwa i jej obywateli leży popieranie polityki Donalda Tuska ?
Partia wodzowska - owszem - ma sens. Bo zarządzanie musi być i jednoznaczne, i skuteczne. Ale lider partii, który wycina swoich ewentualnych konkurentów, który swoją większość buduje na bazie osób niekompetentnych, wcześniej czy później dozna takiego osłabienia, że skutkiem błędnych decyzji, formalnie popieranych przez większość zarządzającą - musi stracić swoje terytorium.
A to należy już do historii upadłego imperium. A takie przykłady znamy...
https://www.youtube.com/shorts/4sv1hiGqiS4?feature=share


Komentarze
Pokaż komentarze (9)