System finansowania uczelni wyższych zaczyna odsłaniać kulisy, a właściwie dramat polskich uczelni wyższych. Przyczyn na pewno jest kilka. Jedna - to rzeczywiście zmniejszona liczba urodzeń - od lat kolejne roczniki są coraz mniej liczebne.
Druga przyczyna - to brak środkó na życie ogranicza swobodę w zakładaniu rodzin. Dzisiaj polityka wspierania rodzin jest taka, że nie opłaca się wychowywać dzieci w pełnej rodzinie. Bo dla osób samotnie wychowujących dziecko wsparcie finansowe ze strony administracji państwowej jest większe.
Kolejna przyczyna - to świadomość problemów. Osoby nie pozostające w stałych związkach rodzinnych nie zabiegja o posiadanie dzieci. Są to raczej swobodne związki oparte o doraźny interes. Tu jedna osoba np. z mieszkaniem umożliwia zakwaterowanie się osoby bez takiego mieszkania. Interes jest wspólny, bo koszt utrzymania mieszkania jest mniejszy niż na każdego z osobna, jest niezależnośći wolność osobista. W przypadku konfliktu strony mogą po prostu zamieszkać osobno i niczego nie trzeba rozdzielać. Wiadomo, czyje jest mieszkanie i żaden sąd nie dokona "podziału" majątku, który stanowi absolutnie odrębną własność nawet wtedym gdyby była to włąsność sfinansowana wspólnie.
W tak nietrwałych i niepewnych związkach nikt nie będzie zabiegał o dzieci tym bardziej, że poszukiwanie zatrudnienia bądź praca na wariackich papierach, z reguły w trybie "samozatrudnienia" także nie sprzyja utrzymywaniu życia rodzinnego.
Jest jeszcze jeden problem. Młodzi ludzie korzystajac z prawa do ryzyka wyjeżdżają za granicę a tam znajdują i pracę, i możliwość studiowania. Często udaje się im założyć rodzinę za granicą, więc do Polski już nie wracają.
Problemy, które tu poruszyłem, czyli zmniejszania się liczby studentów wynikają także z różnicy statusu materialnego cżłowiekla z wykształceniem lub bez. Kierownicze stanowiska w firmach prywatnych obszdzane są przez osoby w owiązaniach rodzinnych, a nie przygotowania zawodowego. osoby z wyksztąłceniem wyższym, ale nie posiadające tzw. "pleców" nie dostaną pracy zgodnej z wykształceniem, a mimo lat pracy poza zawodem i kwalifikacjami takiej pracy już nie znajdą, więc po co marnować czas na studia ?
Praca na stanowisku kierowcy czy operatora sprzętu budowlanego jak dotąd jest pewną inwestycją na dłuższy czas a "praca na swoim" nie wymaga dyplomu uczelni wyższej.
Tu zaczyna się problem kadr akademickich. Maleje liczba godzin wykłądów i ćwiczeń, co z kolei wywołuje strach przed zwolnieniem, bowiem brak liczby godzin jest podstawą do ograniczenia zatrudnienia przez uczelnię, a zdominowane w trybie "prywatyzacji" - nie mają z czego utrzymywać działalności charytatywnej. Póki co - zwlania się pesonel pomocniczy. Na doktorantów trochę za wcześnie a profesorowie załapują się na emerytury.
Wygląda na to, że w najlepszej kondycji jest jeszcze wyższa szkoła kultry medialnej i społecznej, bo jest to instytucja otwarta na młodzież z całej Polski, bez żadnych ograniczeń terytorialnych, posiada własny ośrodek akademicki a już niedługo uruchomi własną ciepłownię do ogrzewania - co pozwoli sfinansować część wydatkó Uczelni. Sprawa jest na tyle prosta, że ujęcie wód geotermalnych pozwala na zasilenie w ciepło znaczną część osiedli mieszkaniowych miasta. Z uwagi na ograniczenia finansowe jest to bardzo intratna propozycja uzyskania możliwości ogrzania miasta w miarę niskim kapitałem. A tego miastp Toruń - jak i inne miasta - nie posiada w nadmiarze.
I tu zaczyna się problem, bowiem uruchomienie węzła ciepłowniczego może zaowocować uruchomieniem już typowych studiów politechnicznych. Byłby to wielki cios w wyższe uczelnie w Polsce, bowiem WSKMiS dysponuje bardzo atrakcyjną ofertą kierunków, potencjałem na otwarcie nowych a wkrótce uzyska możliwość prowadzenia warsztató już nie tylko dziennikarskich czy teatralnych, ale także w dziedzinie rozwiązań energetycznych.
Rzeczywiście zaczyna to owocować potężnym potencjałem intelektualnym, bowiem inne uczelnie zwalniają swoich doktorantów... a w Toruniu trwa drugi nabór młodzieży. Trzeba dodać, że są prowadzone studia dla młodzieży anglojęzycznej spoza Polski. Tak więc - mimo kryzysu - przy bardzo mądrym zarządzaniu kapitałem (nie tylko gotówką w kieszeni) można uzyskiwać imponujące wyniki.
Do tego trzeba jeszcze dodać, że dzięki własnemu systemowi radiowo-telewizyjnemu Uczelnia wprowadza nową ofertę - tym razem jest to Telewizyjny Uniwersytet Biblijny, w dodatku pod patronatem najwyższego autorytetu moralnego - papieża.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)