Gdy w katastrofie lotniczej z 2010 roku rozbił się polski samolot, polska scena polityczna stała się bardziej snem, niż realnym obrazem po katastrofie. Po prostu - nic się nie stało.
Kilka dni temu pewien dziennikarz ujawnił swoje przemyślenia na ten temat i... zaproponował nabycie książki, która ma ukazać się w księgarniach. Pewne sugestie wiażą się z dyskwalifikacją ustaleń dokonanych przez międzynarodową komisję badania wypadków lotniczych (MAK) [1].
Wydarzenie to poprzedziło kilka bardzo głośnych prób prezentacji domniemanego przebiegu wydarzeń przez oficjalny, powołany przez polski parlament - zespół do wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu polskich sił zbrojnych z prezydentem i najwyższymi rangą dowódcami polskich sił zbrojnych i jednocześnienie dowódców NATO.
Problem polega na tym, że w ocenie zebranych faktów oraz przemyśleń ustalenia MAK pod przewodnictwem ówczesnego premiera Rosji nie są przekonywujące, z czym też zgadza się komisja strony polskiej pod przewodnictwem J. Millera, ale nie do końca też jest to wyjaśnienie przekonywujące dużą część polskiego społeczeństwa.
W tej sytuacji należy zaangażować międzynarodową społeczność - która będzie mogła zdecydowanie wpłynąć na administrację terenu wrakowiska w kierunku przekazania szczątków samolotu do badań międzynarodowym ekspertom na okoliczność wyjaśnienia przebiegu tej katastrofy.
W ostatnich dniach marca br. po raz kolejny przedstawiono opinii międzynarodowej wątpliwości związane z oficjalną wersją wydarzeń [2].
1. Godzina wydarzenia katastrofy ciągle budzi wątpliwości. W praktyce czas wydarzenia określa się na podstawie relacji świadków i odczytów wszelkich rejestratorów, zegarów. O ile przez dwa tygodnie utrzymywano czas katastrofy, to po nieznanych do końca wydarzeniach oficjalny czas tej katastrofy został zmieniony.
2. Odczyt pokładowych rejestratorów lotu nie jest wiarygodny. Same rejestratory znajdją się na terenie Rosji, ale przedmiotem analiz jest kopia tego zapisu. Jest to procedura stosowana we wszystkich przypadkach. Okazało się, że wydano siedem kopii, różnią się one między sobą i każda ma certyfikat zgodności z oryginałem wydany przez stosowny organ uprawniony do wydania kopii.
3. Stwierdzono, że sam samolot przed wylotem do Smoleńska przez pewien czas był pozbawiony dozoru i nie wiadomo, czy ktoś podchodził do maszyny, czy też nikt do tego samolotu nie podchodził w sposób niepostrzeżony.
Te informacje przedstawiono na forum Parlamentu Europejskiego i - co warto podkreślić - społeczność międzynarodowa podziela zastrzeżenia co do prawidłowości przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego przeprowadzonego zarówno przez MAK, jak i powielenia tego procesu przez komisję pod przewodnictwem Jerzego Millera.
[1] http://newsroom.salon24.pl/639581,jurgen-roth-ujawnia-notatke-bnd-zamach-w-smolensku
[2] http://www.pis.org.pl/article.php?id=23685


Komentarze
Pokaż komentarze