Wojtek Wojtek
145
BLOG

Akademia Reglamentowanego Dowcipu

Wojtek Wojtek Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

O władzy PiS można mówić różnie. Jedni twierdzą, że jest to najlepsza władza w Polsce od 1944 roku, inni twierdzą, że jest to PARTIA, która nie zamierza z nikim dzielić się władzą... A jaka jest prawda ?


image

http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/jaroslaw-kaczynski-zdradzil-tajne-plany-lecha-walesy_998990.html


Myślę, że prawda jest okrutna. Dzisiaj mało kto o tym wie, ale gdy w 1945 roku wracali zesłańcy z Sybiru, z Kazachstanu - spora część transportów była kierowana do Polski m.in. przez Katyń. Dokładnie tę samą miejscowość, w której Niemcy mieli pomordować polskich oficerów - jak ogłosił to Stalin przez swoich pałkowników. Był to dogmat niepodlegający żadnej dyskusji a osoby rozmawiające na ten temat znikały w tajemniczych okolicznościach.

Gdy w 1943 roku władze niemieckie powiadomiły świat o zbrodni ludobójstwa dokonanej przez Rosjan na polskich oficerach - trudno było dać wiarę tej zbrodni. Tymczasem Sowieci ogłosili, że jest to zbrodnia niemiecka dokonana po wejściu Niemiec na teren Związku Radzieckiego. Powołano także międzynarodową komisję do zbadania tej zbrodni, a kiedy przemówiły dokumenty odnalezione w mogiłach, gdzie ostatnie zapiski dotyczyły wiosny roku 1941 - oskarżono Rząd Polski i gen. Władysława Sikorskiego o kolaborację z Niemcami, Związek Radziecki zerwał stosunki dyplomatyczne z Rządem Polskim na uchodźstwie...

Tymczasem rozpoczęła się ekshumacja odkrytych mogił a listę nazwisk ujęto w publikacji "Lista Katyńska" wydanej w Londynie. Była to napisana w języku polskim książka zawierająca listę nazwisk osób zidentyfikowanych w masowej mogile w Katyniu. Dodatkowo treść książki tworzyły fotografie odnalezione przy zwłokach, fragmenty listów do rodziny czy także odnalezione zapiski samych pomordowanych, zwłaszcza z ostatnich dni ich życia [1].

Lektura tych świadectw pozwala stwierdzić, że internowanych żołnierzy polskich sukcesywnie wybierano z cel obozów - w Starobielsku, w Ostaszkowie, w Katyniu. Wtedy nie znano jeszcze rozmiaru tej zbrodni, nie znano jeszcze prawdy o internowaniu polskich Obywateli na terenie terytoriów państwa zajętych przez Związek Radziecki na mocy tajnego wtedy aneksu do paktu Ribbentrop-Mołotow.

Wiadomo tylko, że gdy do Polski przesyłano paczki z Anglii - były one objęte kontrolą celną i jeżeli w paczce znaleziono niedozwolone przedmioty - taka paczka była zatrzymywana przez właściwy urząd, a adresat był informowany o skierowaniu do niego przesyłki z przedmiotami niedozwolonymi do posiadania w państwie polskim.

Z reguły nikt nie zabiegał o odebranie zarekwirowanej paczki. A lista przedmiotów zakazanych była całkiem, cąłkiem... [2]


A jaka była wiedza o ofiarach odnalezionych w Katyniu ?

Wiele osób było deportowanych w głąb Związku Radzieckiego tylko dlatego, że byli Polakami. A deportowano całe rodziny polskich oficerów. Istnieje domniemanie, że polscy żołnierze internowani przez Rosjan po 17 września 1939 roku próbowali nawiązać kontakt z rodziną podając, gdzie są. Prawdopodobnie na bazie tej korespondencji NKWD ustalała powiązania osoby internowanej z osobami przebywającymi na wolności. I jeżeli te osoby znajdowały się na terenie zajętym przez Sowiety po 17 września 1939, już w 1940 roku "wręcz wybierano" z zegarmistrzowską dokładnością członków rodzin osób pełniących służbę w polskim wojsku.

Teraz, w ramach repatriacji po zakończeniu wojny, osoby którym udało się przeżyć ten koszmar - wracały "do domu" w rozumieniu - że wracają do Polski, ale do Polski w nowych już granicach, z wyłączeniem ziem należących do republik - litewskiej, białoruskiej czy też do Ukrainy.

To właśnie ci ludzie dowiadywali się od Rosjan przynoszących do transportów z repatriantami chleb, mleko czy też wodę. I z bólem w oczach tłumaczyli, że "eto sdiełali naszi..." w rozumieniu, że braci, mężów i ojców wracających rodzin zamordowali Rosjanie w Katyniu...

Jednak prawda o tej zbrodni długo pozostawała tajemnicą poliszynela a cenzura starannie pilnowała, aby zakazane słowo znalazło się gdzieś w oficjalnej publikacji. Kontrolowano bardzo starannie wszystko - codzienne wydania wszelkich gazet codziennych, czasopism, książek... Kontrolą objęto również całe przedstawienia teatralne, filmy (scenariusze) czy nawet spotkania literackie czy wieczory kabaretowe... Zmowa milczenia dotykała wszystkiego.

https://youtu.be/L4jYV0oH65E

Komuna dopuszczała się także prowokacji - odpowiednio przeszkoleni wywiadowcy pod pretekstem sprzeciwu wobec władzy inicjowali takie "organizacje" i gdy znalazła się tam dostatecznie duża grupa "zainteresowanych" - urząd bezpieczeństwa państwa likwidował przestępczą organizację w zarodku...

Trwało tak dosyć długo i po doświadczeniach w latach 70. XX w. "władza" wręcz wytypowała prowokatora przygotowując go do roli przywódcy protestu robotniczego. Analiza wydarzeń prowadzi do stwierdzenia, że jednym z takich agentów mógł być przywódca Solidarności - którego zadaniem było przejęcie roli przewodniczącego zarządu protestem społecznym - co wykorzystano w Stoczni Gdańskiej. Jeżeli ktoś nie wierzy - to może sprawdzić, gdzie w roku 1980 miały miejsce akcje protestacyjne. Na pewno nie były to "strajki" na Wybrzeżu. Owszem, w Gdańsku rzeczywiście wybuchł protest przeciwko decyzjom zarządu Stoczni Gdańskiej - i to właśnie tutaj dostarczono prowokatora, którego rolą było przejęcie funkcji zarządzającego strajkiem. Z nikim więcej nie prowadzono rozmów, chociaż strajków było sporo... [3].



[1]  http://pamiec.pl/ftp/pamiec_ebooki/Zbrodnia_katynska.pdf


[2]  http://zakazaneksiazki.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?3


[3]  http://fakty.interia.pl/deutsche-welle/news-walesa-w-die-welt-kaczynski-jest-zdolny-do-wszystkiego,nId,2422908




Wojtek
O mnie Wojtek

O mnie świadczą moje słowa...  .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura