To zabieg służący zapewne rozszerzeniu kręgu czytelników. Komunizm bowiem, wbrew licznym pogłoskom, tak jak rozumieli go wielcy myśliciele, z pewnością nie upadł, a nawet ma się całkiem dobrze.
W życiu publicznym nie tylko Rosji i poszczególnych baraków obozu socjalistycznego, ale także Zachodu, bez trudu można dostrzec jego inherentne mechanizmy. Samozwańcza "awangarda narodu" obecna jest wszędzie. Najbardziej widocznym przejawem, a zarazem największym zagrożeniem jej uzurpatorskimi zapędami jest monopolizacja mediów, całego szeroko rozumianego przekazu publicznego. Kalki postępowo-permisywnych, antytradycjonalistycznych ideologii, "jedynie słusznych" poglądów przedostają się, poprzez reklamy, seriale, błaznów pokroju Wojewódzkiego do odległych od polityki obszarów prywatności, wypoczynku, życia rodzinnego. Gada nimi już nawet bruk.
Poglądy "niesłuszne", nieuznawane przez "awangardę narodu", niszczone są w zarodku, zgodnie z bolszewicką zasadą - cel uświęca środki, z wykorzystaniem całego niezwykle bogatego doświadczenia komunizmu realnego: od wyrafinowanych zabiegów erystycznych, poprzez śmierć publiczną ich głosicieli, aż po śmierć fizyczną.
W czołówce jest Rosja. Tam próby podważania „jedynie słusznego” podejmują już tylko najwięksi desperaci. W Polsce, gdyby Rywin nie nadepnął Michnikowi na odcisk jego połączonej potędze z Solorzem (Polsat), Kwiatkowskim (TVP, PR), Walterem (TVN) i Urbanem (Nie i pozostała prasa brukowa) nikt nie byłby już w stanie zagrozić. Najbardziej opierają się komunizmowi Stany Zjednoczone. Uczynienie z figuranta Obamy prezydenta dowodzi jednak, że i tam dyktatura "słusznych" umocniła się w mediach.
W tym ponurym obrazie jedynymi jaśniejszymi punktami są wciąż oporne społeczności różnych krajów, w tym nasz naród en bloc. Jestem pełen podziwu i dumny z przynależności. Mimo poddania potężnej, siedemdziesięcioletniej presji propagandowej, medialnej potrafi wyzwalać się z kolejnych komunistycznych zlodowaceń i usuwać z głównej sceny uzurpatorów, także ich mniej lub bardziej zamaskowane mutacje współczesne: SLD, Kwaśniewskiego, UW w różnych jej wcieleniach, PSL, Samoobronę, LPR. PO, jeśli nie powstrzyma totalitarnych zapędów swoich aktualnych liderów, podzieli los UW. A szkoda, bo trafiło tam wielu porządnych ludzi, działających w dobrej wierze.
*http://cogito.salon24.pl/123826,antykomunizm-bron-utracona-1


Komentarze
Pokaż komentarze (1)