Media to ważny i zawsze aktualny temat. Ostatnio zajęła się nim Janina Jankowska. Umieszczam tu komentarz, który rozrósł był się nieco. Komentowany wpis jest tu.
Zabrkło mi w przedtawionym przez Jankowską artykule Karola Jakubowicza czytelnej konstrukcji. Ustalmy zatem parę rzeczy podstawowych. Myślę, że wszyscy zgodzą się, iż:
(i) Media publiczne są ważne i muszą pozostać w wymiarach zbliżonych do obecnych lub większych.
(ii) Muszą zachować niezależność. Państwo powinno ograniczać się wyłącznie do funkcji kontrolnych, tak jak jest to w przypadku sądownictwa i uczelni wyższych. Zakres kontroli powinien być ściśle określony, tak aby nie pozostawiał urzędnikowi swobody.
(iii) Rady Nadzorcze mediów publicznych powinny być powoływane w taki sposób, aby zminimalizować możliwości realizacji interesów partykularnych. Postulowałbym radykalne zwiększenie wpływu szeroko rozumianych środowisk twórczych (bez specjalnej przewagi środowisk TVP i PR) i sześcioletnią kadencję. Warunki odwoływania przed upływem kadencji musiałyby być ściśle określone.
(iv) Sposób finansowania powinien być stabilny, umożliwiający realizację projektów wieloletnich. Nie powinien umożliwiać urzędnikowi wywierania jakiegokolwiek nacisku.
Propozycje jakichkolwiek regulacji ustawowych powinny być oceniane pod kątem zgodności z wymienionymi wyżej zasadami. W przytoczonej krytyce projektu rządowego nieco to wszystko gubi się, rozmywa. Czy projekt "społeczny" uwzględnia powyższe postulaty? Nie wiem. Może warto byłoby przedstawić go na tym forum.
Parę dalszych uwag do wpisu pani Jankowskiej.
Karol Jakubowicz nie wydaje mi się "fachowcem pozostającym poza wszelkimi układami politycznymi". Mogę mylić się, gdyż patrzę z odległej galaktyki, ale w moim odczuciu Jakubowicz reprezentuje środowiska ściśle związane z TVP, które, mam wrażenie, trudno uznać za wolne od układów towarzysko-politycznych. Należy do tej transformacyjnej gwardii, na którą cieniem kładzie się brak wietrzenia po PRLu. Chyba, że mylę osobę.
Wbrew temu co Jakubowicz pisze, koalicja PIS-Samoobrona-LPR w mediach NIE ISTNIEJE od czasu przyłapania Leppera na przekręcie (wtyka w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a później Ćwiąkała skutecznie storpedowali działania wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie, bo potrzebny był każdy pies do szczekania na Kaczyńskich i "dowód" dla lemingów na państwo policyjne).
Samoobrona też nie istnieje, a jeśli istnieje, to nadal pozostaje tylko zwulgaryzowaną wersją SLD. Kaczyński używał ich wyłącznie jako umożliwiającą rządzenie massa tablette, z góry skazując tym samym na polityczne unicestwienie, nawet gdyby Lepper i jego kompani nie mieli tak lepkich łapek jak mieli. O tym, że taka koalicja nie istnieje świadczą niezależnie od powyższego głosowania w Krajowej Radzie.
Zarówno Jakubowicz jak i Pani z pewnością to wszystko wie! W jaki sposób zatem odgrzebana z medialnej nagonki koalicja miałaby kompromitować się skoro nie istnieje? Nieładnie, posługują się Państwo łatwą manipulacją.
Druga rzecz. Co takiego kompromituje dzisiaj media publiczne? Telewizja Wildsteina czy Urbańskiego, a może radio Czabańskiego? Dobrze państwo wiecie, że na te pytania nie ma odpowiedzi. Po raz pierwszy od 1989 roku przeciwstawiono się wykręcaniu rzeczywistości pod wygodne trwanie beneficjentów PRLu i ideologie postępowych rewizjonistów. Indywidua pokroju Jakubowskiej utraciły monopol. Inni mogą już z nimi konkurować. Przynajmniej do "wyrżnięcia watah". Ta Jakubowicza chybiona krytyka ustawia go po stronie Jakubowskiej. Szkoda. Pozostawienie jej bez komentarza obciąża także Panią.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)