W homilii 10 kwietnia 2010 roku kard. S. Dziwisz powiedział: Ojczyzno! Doznałaś jeszcze jednego bolesnego doświadczenia, ale ufamy, że ofiara naszych braci i sióstr, którzy dziś ponieśli śmierć, zaowocuje dobrem, przyniesie pokój i pojednanie wszystkich Polaków. (http://tygodnik.onet.pl/30,0,44107,gdy_probujemy_zrozumiec,artykul.html)
Podobne poglądy na temat TYCH śmierci przejawiało sporo dziennikarzy oraz bardziej lub mniej ważnych komentatorów.
Ich ulubionym słowem stało się pojednanie, które miało znaczyć tyle, co zgódźmy się na wszystko, o nic nie pytajmy, podajmy sobie ręce i o wszyskim zapomnijmy.
Uważam, że Ludzie, którzy zginęli nad Smoleńskiem przyczyniali się swoim życiem do budowania silnej pozycji Polski na świecie. Ich życie było ofiarowaniem się Polsce. Ich działalność owocowała dobrem. Była dążeniem do Prawdy. Ta śmierć była niepotrzebna. Niczego dobrego nie wniosła.
Nigdy śmierć nie jest lepsza od życia.
Życzmy sobie życia, nie śmierci.




Komentarze
Pokaż komentarze