elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
11 obserwujących
715 notek
193k odsłony
  358   1

Prawa zwierząt a prawa człowieka

Zauważyłem, że mamy coraz więcej zrozumienia dla praw zwierząt, a coraz mniej - dla praw człowieka. Z jednej stronie ekolodzy, wegetarianie i zwyczajni obrońcy zwierząt sprawiają, że coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć wrażliwość zwierząt (w tym ludzi, którzy też są zwierzętami) i ich naturalne prawa. Z drugiej strony nasilająca się ofensywa ciemnogrodu, homofobów, islamistów, rasistów, antyfeministów... powoduje upadek moralny i brak zrozumienia dla ludzkiej godności i praw człowieka - wolności, własności, równości... A przecież lepsze rozumienie praw zwierząt łatwo przekuć na lepsze rozumienie praw w ogóle. Widzę w tym okazję do edukacji w nowatorskiej formie.

Zacznę do najprostszego pytania: czy podmiotem praw zwierząt są zwierzęta, czy ludzie? Spytam o to samo inaczej: czy zakaz okrutnego traktowania zwierząt ma na celu obronę godności dręczonego zwierzęcia, czy ochronę wrażliwości ludzi (np. dzieci), będących świadkami okrucieństwa i bezkarności oprawców (np. rodziców demoralizowanych dzieci)? Albo jeszcze inaczej: czy walcząc o prawa zwierząt kierujemy się współczuciem, czy szacunkiem dla nich?

Czy drapieżnik wyszarpujący wnętrzności z żywej jeszcze upolowanej ofiary wywołuje w nas potrzebę ratowania cierpiącej ofiary? Chyba jest jasne, że nie. Walka o prawa zwierząt nie jest motywowana współczuciem ani litością - gdyby tak było, to ścigaliśmy okrutne drapieżniki, zakazywaliśmy naszym kotom polować na ptaszki i myszki... Oczywiście współczucie i litość istnieją, czasem stanowią silną motywację... ale nie są podstawą walki o prawa zwierząt. Podstawą praw zwierząt jest szacunek dla godności i podmiotowości tych zwierząt - taka jest etyczna logika samego pojęcia prawa - podmiotem praw zwierząt są zwierzęta. Walka o prawa zwierząt, to walka o uznanie ich godności, wolności, własności (np. do kości)... Zwierzęta nie są własnością obrońców praw zwierząt - są członkami ich rodzin - częściej są dziećmi niż panami domu, ale to zawsze lepsze niż niewolnictwo.

Teraz drugie pytanie, nieco trudniejsze. Czy prawa dzieci są prawami człowieka, czy raczej są podobne do praw zwierząt? Od razu zastrzegam, że pomijam opinie zwyrodnialców, którzy traktują swoje dzieci jak swoją własność. Zadam to samo pytanie inaczej: czy zwierzęta mające swoje prawa w systemie prawnym są obywatelami swojego kraju? Oczywiście dzieci otrzymują obywatelstwo, ale czy to jest fikcja? Czy dzieci mają prawa wyborcze? Czy dzieci są wolne? Pojawia się naturalnie jeszcze inne sformułowanie tego pytania: na czym polega obywatelstwo?

Czy z punktu widzenia prawa dziecko jest tylko zwierzęciem? Chyba jest jasne, że nie. Prawa dziecka są prawami człowieka. Obrońcy praw zwierząt nie próbują swoimi postulatami objąć także dzieci. Osobne ustawy, nawet osobne kodeksy, pokazują jasno, że prawa zwierząt nie obejmują dzieci. Obywatelstwo dziecka jest czymś więcej niż opieka prawna prawna, jaką państwo może zapewnić zwierzętom.

Trzecie pytanie brzmi: czy wszystkie prawa zwierząt są częścią praw człowieka? Czy obrońcy praw zwierząt walczą o jakieś prawa, które w odniesieniu do ludzi, np. dzieci, nie miałyby sensu. To pytanie jest trudniejsze, dlatego od razu zacznę od przykładu. Wyobraźmy sobie prawo do dzikości. Każde zwierzę ma naturalne prawo do życia w swoim naturalnym środowisku. Nie tworzymy rezerwatów przyrody dla ludzi, którzy tradycyjnie żyją w stanie dzikości, czyli w naturalnym środowisku swoich przodków. A może jednak istnieją takie przypadki? Z drugiej strony istnieją zwierzęta domowe, udomowione od pokoleń. Dla nich środowiskiem naturalnym jest dom człowieka. Nie wolno w imię ich prawa do dzikości wywozić ich do lasu, żeby dać im szansę zdziczenia i życia zgodnie z naturą.

Aby jaśniej sobie uświadomić kwestią rezerwatów dla ludzi użyjmy słowa "getto" w znaczeniu obszaru, w którym ludzie mogą sobie żyć wg swoich dawnych dzikich zwyczajów, do którego policja z zewnątrz nie ma wstępu. Czy to jest prawo człowieka, czy prawo zwierząt, które jest sprzeczne z prawami człowieka? Chyba teraz jest już jasne, że prawo do dzikości, zastosowane w odniesieniu do ludzi, byłoby łamaniem praw człowieka. Czy tolerowalibyśmy getto, w którym imigranci uprawiają niewolnictwo i polowania na ludzi na terenie getta?

Pierwsze podsumowanie w temacie: prawa dzieci są prawami człowieka, ale prawa zwierząt nie są prawami człowieka, chociaż niektóre są do nich bardzo podobne. Jak więc to pogodzić z fundamentalną zasadą, że prawa zwierząt są prawami podmiotowymi, tak jak prawa człowieka? cdn.


Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości