elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
13 obserwujących
836 notek
215k odsłon
  102   0

Jak się rodzi zło - źródła skuteczności rosyjskiej propagandy

Jeśli porównamy ze sobą Imperium Azteków i Imperium Rosyjskie, czyli dwa najbardziej złe systemy w historii, widzimy dwa zupełnie różne twory; Malutkie imperium azteckie i wielkie imperium rosyjskie, rządy kapłanów i rządy biurokratów, brak ekspansji i dążenie do panowania nad światem... można długo wyliczać jak bardzo Aztekowie byli różni od Rosjan. To zresztą nie dziwi - istnieje nieskończona różnorodność zła, a tylko jedna jest postać dobra (miłość, życzliwość...), tak jak prawda jest tylko jedna (2+2=4), a nieprawd jest nieskończona różnorodność (np. 2+2=33).

Jednak źródło zła wydaje się wspólne dla wszystkich jego postaci, szczególnie w ujęciu logicznym, nie etycznym. Skąd się bierze zło? To pytanie prawdopodobnie ma prawdziwą odpowiedź. Moim zdaniem źródłem zła jest niewolnictwo. To jest to, co łączy Azteków i Moskali. Obydwa te ludy były z początku małymi narodami, całkowicie zniewolonymi i upodlonymi przez wiele pokoleń. Historia Rusi pokazuje, że Moskale mieli wyjątkowy status w Imperium Mongołów. Inne ludy rusińskie zostały pokonane ale nie zostały niewolnikami, Tatarzy albo ich pomordowali, albo zmusili do ucieczki lub płacenia daniny. Wydaje się, że tylko Moskale zostali totalnie zniewoleni, upodleni i zmuszeni do służby w szeregach Tatarów. Przez ponad 10 pokoleń Moskale, tak jak Aztekowie, uczyli się zaprzeczać swojemu człowieczeństwu, żyć w pogardzie do samych siebie, pielęgnować kompleksy, uczyć się pogardy i nienawiści do Rusinów, których musieli w służbie mongolskiej mordować i pacyfikować. W końcu w wyniku politycznych zawirowań, o których już tu pisałem, Moskale zajęli miejsce Tatarów, jako Imperator Rusi. Tak samo Aztekowie przeistoczyli się z niewolników w oprawców swoich sąsiadów.

W czasach opryczniny Moskale wypracowali metodę mobilizowania ludzi złych i podłych do służby dla Imperatora. Pamiętali, przez jakie piekło sami przeszli i jak to odmieniło ich dusze, mieli więc gotową receptę, jak kompleksy, pogardę i nienawiść kierować przeciwko wskazanym celom – wystarczy kastę najniższą awansować od razu do elity i pozwolić jej mścić się do woli za doznane wcześniej krzywdy. Tę samą metodę zastosowali bolszewicy, szczując przestępców przeciwko arystokracji i burżuazji – dzięki temu pokonali rewolucjonistów rosyjskich i odbudowali carską biurokrację.

Tej samej metody rosyjscy doradcy użyli w Niemczech, aby zbudować tam ruch nazistowski. Potem rosyjscy agenci ruszyli w świat, wszędzie mobilizując najniższe kasty. To Rosjanie opanowali do perfekcji – zbratać się z najgorszym elementem i pokazać mu, że może stać się elitą w swoim kraju – wystarczy po prostu wymordować obecne elity i zająć ich miejsce. Oto przyczyna tego, że propaganda rosyjska jest najskuteczniejsza – jest skierowana do ludzi najgłupszych i najpodlejszych, a oni wierzą Rosjanom, gdyż podświadomie czują, że Rosjanie są ich bratnimi duszami – że też kiedyś przeszli tę sama drogę: od pospolitego przestępcy do oprawcy całych narodów. Każdy człowiek zły czuje naturalną potrzebę przyłączenia się do Rosjan, aby razem z nimi mordować, gwałcić i bezcześcić wszystko, co można zbezcześcić. Wszędzie na świecie Rosjanie mają swoich zwolenników. Można ich rozpoznać po tym, że nienawidzą elit.

A dlaczego inne narody nie mają tak skutecznych agentów? Bo ci agenci niechętnie zniżają się do takich metod, a nawet jeśli się zniżą, to nie są przekonujący – nie potrafią szczerze grać menela, nie znają dobrze menelskiej frazeologii, mowy ciała, intonacji... Tymczasem najpodlejszy przestępca od razu w Rosjaninie dostrzega brata, gdyż widzi w nim autentyczne knajactwo (jak to nazywał Sołżenicyn).

A na zakończenie dodam małe uzupełnienie o Aztekach, którzy stworzyli małe, ale wyjątkowo gęste imperium zła o największym natężeniu zła w historii ludzkości. Przez wiele pokoleń Aztekowie żyli w warunkach, które trudno sobie nam wyobrazić – stłoczeni i zamknięci na jednej dużej wyspie... zresztą oszczędzę Wam szczegółów – to chyba jedyna kwestia, w której zgadzam się z cenzurą Kościoła. Aztekowie to temat tylko dla dorosłych i nie na forum publicznym. Polecam lekturę „Aztekowie” Ingi Clendinnen. Niemal całkowicie utracili człowieczeństwo, a kiedy wreszcie nadarzyła się okazja żeby się uwolnić z wyspy, spadli jak grom na sąsiadów i swoich oprawców z niepotrzymaną siłą wściekłości i nienawiści. Zajęli miejsce swoich oprawców i stworzyli imperium tak potworne, że każde inne, nawet rosyjskie, wydaje się całkiem ludzkie. To tak, jakby w mistrzostwach świata na 100 m wygrał Aztek z czasem 5 sekund, a drugi był Rosjanin z czasem 9 sekund. Kiedy pierwsi misjonarze zostali ugoszczeni przez Azteków i wzięli udział w obchodach różnych świąt, zostali dosłownie porażeni grozą tego, co zobaczyli. Pechowo się złożyło, że najważniejsze święto azteckie polegało na dzieleniu się przez wiernych ciałem syna bożego, który składał z siebie ofiarę. Nafaszerowanego narkotykami i okaleczonego syna bożego kapłani rzucali w tłum wiernych, którzy rozszarpywali i zjadali go żywcem. Hiszpanie uznali więc, że państwo Azteków jest dziełem Szatana, który zorganizował je tak, aby szydzić z dosłownej interpretacji katolicyzmu, w tym przypadku – z idei Komunii Świętej. Innym pozornym podobieństwem było przykazanie „nie zabijaj”. Złamanie tego przykazania było u Azteków największą zbrodnią, a szczególnie zabicie wroga w czasie bitwy było traktowane jako wyjątkowe świętokradztwo. Aztekowie toczyli z sąsiadami nieustannie umówione wojny, których celem było zdobywanie jeńców, aby poświęcić ich na ołtarzach różnych bogów podczas różnych świąt. Kapłani mordowali jeńców tysiącami, niektóre źródła mówią o kilkudziesięciu tysiącach ofiar w czasie wyjątkowo rzadkiej uroczystości. Przykazanie „nie zabijaj” u Azteków miało charakter tabu – tylko kapłanom wolno było zabijać. To oczywiście nasi misjonarze też wzięli do siebie. Wszystko im się kojarzyło z katolicyzmem rozumianym na opak. Postanowili zniszczyć bez śladu całą cywilizację – wiele lat się trudzili, żeby nawet kamienie po azteckich budynkach zetrzeć na proszek, aby żaden ślad Królestwa Szatana nie pozostał
Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale