
Takiego symbolicznego spalenia mającej się dopiero ukazać(!) książki Gontarczyka i Cenckiewicza o Lechu Wałęsie, dokonują politycy Platformy Obywatelskiej i Partii Demokratycznej oraz tzw. autorytety, czyli intelektualne celebrities związane ze środowiskiem "Gazety Wyborczej". Trudno pozostać obojętnym na stwierdzenia tychże, podpisanych pod listem w obronie Wałęsy, że historycy IPN "gwałcą prawdę i naruszają fundamentalne zasady etyczne" oraz "szkodzą Polsce" albo, że ci "policjanci pamięci stosują pełne nienawiści metody tamtych czasów" podczas, gdy postponowanej książki nie zna jeszcze nikt oprócz samych autorów.
Minęło już 16 lat odkąd Lech Wałęsa znalazł się na tzw. Liście Macierewicza jako tajny współpracownik o ps. Bolek. Od tamtego czasu nie ukazała się żadna naukowa praca na ten temat. Miało natomiast miejsce zniszczenie w tajemniczych okolicznościach akt TW Bolka po tym jak zostały wypożyczone do Pałacu Prezydenckiego. Nagonka na historyków IPN, przygotowujących opracowanie, zapoczątkowana przez Donalda Tuska w listopadzie ubiegłego roku, pokazuje z jaką determinacją działa TW Bolek i jego możni stronnicy..


Komentarze
Pokaż komentarze (6)